3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Śmierć o północy

Śmierć o północy - Laurell K. Hamilton Serie Hamilton poznaje od dobrych paru lat, gdy będąc w pierwszej klasie gimnazjum sięgnęłam po „Pocałunek ciemności” – rozpoczynający tę mniej znaną serię. Moje zaskoczenie tą dziwną i niezwykle klimatyczną mieszanką, jaką prezentuje nam autorka w tym cyklu, nie minęło do dziś. Od tamtej pory, gdy miałam czternaście lat, z uporem sięgam po każdą jej powieść, czekam z niecierpliwością i nadrabiam. Nareszcie przyszedł czas na „Śmierć o północy”. Laurell Kaye Hamilton jest znana z dwóch serii – bestsellerowej Anity Blake, która doczekała się nawet komiksowej adaptacji, a także Mery Gentry. Obie te serie wydaje Zysk i S-ka, a na stan dzisiejszy w Polsce ukazały się cztery z ośmiu tomów z cyklu o sidhe, a także dziewięć z dwudziestu o słynnej pogromczyni wampirów. W college Hamilton studiowała literaturę angielską oraz biologię. Swój debiut literacki przeżyła w wieku dwudziestu dziewięciu lat powieścią zatytułowaną „Nightseer”. Meredith Gentry nie ma łatwego życia – nie jest pełnej krwi sidhe, a jednak staje przed szansą, która dla mieszańca jest dość wyjątkowa. By zasiąść na tronie Unseelie musi jednak dowieść, iż jest godna mrocznego dworu, a przede wszystkim – spłodzić dziecko. Ta droga jest niebezpieczna, co potwierdzają ostatnie wydarzenia – liczne zamachy na życie księżniczki. Magiczna kraina zmienia się wraz z nią, co sprawia, iż Meredith będzie musiała dokonać konfrontacji ze swoimi wrogami, w których gronie być może znajduje się sama okrutna królowa dworu – jej ciotka, Andais. Cykl o Mery Gentry zawsze jeżył mi włosy na karku swoim ezoterycznym, sensualnym klimatem, pomieszanym z wyczuwalną wonią niebezpieczeństwa. Hamilton w każdym tomie stara się zaskoczyć czytelnika, więc z tym większą niecierpliwością spoglądałam na tę część na mojej półce – nieczęsto bowiem mam okazję sięgnąć po tak wybuchową mieszankę z równie intrygującym i nieprzewidywalnym ludem w roli głównej. Gdyby okroić fabułę tej serii Hamilton, nie zobaczylibyśmy w niej nadzwyczajnego, a wręcz doszlibyśmy do wniosku, iż jest ona naciągana. Głównym wątkiem jest bowiem walka o władzę i starania o dziecko głównej bohaterki. Jednak to otoczka historii sprawia, iż ten wątek nie wypada nudno. Hamilton zbudowała całą cywilizację – z kulturą, zwyczajami i – niekiedy zapomnianą – przeszłością. Lud sidhe jest naprawdę skomplikowany – ich zachowanie szokuje, podobnie jak ich czyny. Są nieskrępowani i bezlitośni. Wielokrotnie ich bezwzględność napędza akcję w powieści, która w znaczny sposób wpływa na sam eteryczny wydźwięk historii. Język Hamilton cechuje zupełnie inna magia niż w książkach o Anicie Blake, w których spotykamy się z konkretem – głównie przy śledztwach animatorki. W serii o Mery autorka buduje atmosferę już od początku – stawia na zmysłowość, erotyzm w połączeniu z niebezpieczeństwem. Nie chroni czytelnika przed brutalnymi scenami pełnymi krwi, ale z drugiej strony kontrastuje budowanie życia poprzez seks. Warto bowiem zaznaczyć, iż ta seria Hamilton przepełniona jest odważnymi ujęcia miłości od tej fizycznej strony. Nie można też ukryć, że autorka ma niezwykły talent do opisywania każdej z tych scen – zarówno brutalnych mordów, jak i orgii. Jeśli chodzi o samą „Śmierć o północy” to ciężko nie zauważyć, iż ten tom jest zdecydowanie inny od poprzednich. Wyłamuje się z pogardliwego określenia serii „elfickim porno”, a przedstawia nam wiele kulturowych zagadek, tajemnic samej rasy sidhe i czystej akcji. Hamilton skupiła się na rozwoju fabularnym, co widać na pierwszy rzut oka. Konstrukcja „Śmierci o północy” jest znacznie bardziej solidna i pozostawia w czytelniku ziarno niepokoju o losy bohaterów, jak i całej nacji sidhe. Postacie znacznie ewoluują i odkrywają przed nami oblicza, których kompletnie byśmy się po nich nie spodziewali. „Śmierć o północy” to naprawdę genialna kontynuacja serii, która zaostrza apetyt na kolejne części, a także zagęszcza atmosferę samych wydarzeń w książce. Akcja nabiera tempa, a także zaskakuje bardziej niż zwykle. Autorka zmieniła trochę koncepcję wydarzeń i czuję, że może jeszcze wiele razy zaskoczyć czytelnika. Możemy mieć zatem nadzieję, iż kolejny tom ukaże się szybciej niż zwykle. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/