Przyznam szczerze, iż po przeczytaniu tej sagi Sandemo znów ogarnął mnie smutek, podobnie jak przy Ludziach Lodu. Tym razem jest on o tyle większy jednak, ponieważ autorka zaskoczyła niesamowicie pod koniec historii. Niepozytywnie dla bohatera, który podbił moje serce... Ogółem historia niesamowicie mnie wciągnęła, widać, że Sandemo ma naprawdę wiele pomysłów i mam nadzieję, że odpowiednio je rozwinie w Sadze o Królestwie Światła, którą niedługo postaram się przeczytać. Pozdrawiam, Mai