3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Nomen Omen

Nomen Omen - Marta Kisiel LUDZKA-SOKOWIROWKA.BLOGSPOT.COM Naprawdę ciężko mi zrozumieć, dlaczego spora część osób wzbrania się przed czytaniem polskich autorów. Osobiście chętnie po nich sięgam, wiedząc, że w niektórych przypadkach są oni dla nas bardziej zrozumiali – wychowujemy się bowiem w tej samej kulturze i znamy swój kraj. To otwiera drogę analizy danej historii niekiedy bardziej niż przy zagranicznych autorach. Polacy również potrafią pisać, warto o tym pamiętać! Marta Kisiel – jak czytamy w „Nomen Omen” – jest przebrzydłą polonistką, zakochaną w Słowackim i szczerze rozumiem jej zachwyt nad tym autorem. Jest pisarką, redaktorem i tłumaczem – obraca się wokół słowa w każdej dziedzinie. Debiutowała osiem lat temu „Rozmową dyskwalifikacyjną” na łamach „Fahrenheita”. W 2010 roku wydała swoją pierwszą powieść – „Dożywocie”, na którą mam dziką ochotę od czasu premiery. Salomea Klementyna Przygoda nigdy nie miała łatwego życia – jej pech zaczął się od nietypowego imienia, a potem na stałe został jej towarzyszem. Przyklaskiwał on poczynaniom matki dziewczyny, która chciała rozbudzić jej – nadal niewieści! – erotyzm, ojcu, żyjącemu mentalnie w dziewiętnastym wieku i bratu, Niedasiowi – społecznemu nieudacznikowi, który z wielką radością udostępnia na Facebooku wszystkie porażki swojej siostry. Kiedy tylko Salka zauważa okazję, przeprowadza się do Wrocławia. Tam jednak czeka na nią – jakby nawiązując do nazwiska – przygoda nie z tej ziemi. Panią Kisiel spotkałam na Warszawskich Targach Książki i już wtedy zainteresowała mnie swoim „Nomen Omen”. Wiedziała o czym pisze, opowiedziała, jak szukała informacji i zachęciła mnie do poznania historii Wrocławia – który naprawdę uwielbiam! – w zupełnie inny sposób. Tym sposobem, gdy tylko nadarzyła się okazała, postanowiłam sprawdzić zawartość jej drugiej w życiu powieści i… było to przemiłe spotkanie! Fabuła powieści już od pierwszych stron stawia na tajemnicę i stara się nie zdradzać wiele odbiorcy. Dzięki temu mamy większy udział w pędzie akcji – musimy zauważać szczegóły, domyślać się naprawdę wielu rzeczy, by rozwikłać zagadkę, która… nie jest tak prosta, jak początkowo przypuszczałam. Kisiel otrzymuje ode mnie naprawdę wielki plus za połączenie motywów historycznych z fantastycznymi, gdyż ta mieszanka jest wybuchowa, a my – czytelnicy – lubimy takie wybuchy w dobrym stylu. Tempo wydarzeń jest wyważone, natomiast cały pomysł jest dobrze opracowany i widać, że autorka włożyła pracę w to, by cała książka była logiczna. Nie można również zapomnieć o humorze – niezwykle naturalnym i prostym. Przy „Nomen Omen” niejednokrotnie można zaśmiać się na głos bez skrępowania. Język Kisiel zdecydowanie mnie urzekł – jest on nieskomplikowany i bardzo przyjemny w odbiorze. Autorka w dużej mierze stara się, by jej powieść była humorystyczna i nie ma w tym przesady. Nawet gdy akcja zagęszcza się, Kisiel nie zapomina o wprowadzonej stylistyce. Z tego też względu – jako fan tego typu narracji – byłam zachwycona ilością sarkazmu i ironii na dobrym poziomie. Bohaterowie „Nomen Omen” są niezwykle współcześni, co jest ich niewątpliwą zaletą. Od pechowej Salki, poprzez jej „zajaranego Warcraftem” brata, niebywałego filologa Bartka, a kończąc na wojowniczej blondynce, która wie, jak wykorzystać glany. To plejada postaci, które nie nudzą się czytelnikowi, zaskakują go innością i swoim usposobieniem. „Nomen Omen” było strzałem w dziesiątkę i to takim strzałem, który wciągnął mnie na dobre kilka godzin śmiechu i czystej rozrywki. Humor i akcja wylewa się wręcz ze stron! Nie ukrywam, że z radością czekam na kolejne powieści spod pióra Kisiel. Miejmy nadzieję, że niedługo znowu „popełni jakąś książkę”. Pozdrawiam