3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Wichrowe wzgórza

Wichrowe wzgórza - Emily Jane Brontë Brontë to nazwisko, które kojarzy naprawdę wiele osób. Pierwszy raz usłyszałam je, będąc w podstawowej szkole na lekcjach języka polskiego. „Wichrowe wzgórza” to jeden z najgłośniejszych tytułów pod tym nazwiskiem. Jego autorstwo jest przypisywane „środkowej” siostrze – Emily. Nigdy nie było mi po drodze z tą historią i chociaż niejednokrotnie mignęła mi przed oczami ekranizacja, nie obejrzałam żadnej w całości, a po książkę sięgnęłam dopiero teraz. Nie żałuję dziesięciu, świadomych dni, które na nią poświęciłam – była to niespotykana lektura. Emily Brontë urodziła się w 1818 roku w Thornton, w West Yorkshire. Od wczesnych lat młodości pisała wiersze i opowiadania, chociaż przyznała niegdyś w korespondencji, iż "(...) moje organy językowe cechuje godna pożałowania ułomność, która czyni mnie równie słabą w pisaniu, jak i w mówieniu". Wraz z siostrami chciała na plebanii założyć pensję. Mając prawie trzydzieści lat napisała swoją pierwszą i jedyną powieść – „Wichrowe wzgórza”, która została uznana przez ówczesnych krytyków za zbyt kontrowersyjną i brutalną. Weszła jednak ona do kanonu klasyki literatury angielskiej i została wielokrotnie sfilmowana. Earnshaw, właściciel majątku Wuthering Heights, przywozi do domu ze swojej podróży z Liverpoolu bezimiennego, cygańskiego chłopca. Każe własnym dzieciom traktować go jak brata. Pomiędzy „znajdą”, a małą Cathy rodzi się naprawdę silna więź, która z czasem przeradza się w nieokiełznane uczucie. Bohaterowie obnażają mroczną stronę zakochanych, a także buntują się przeciw wszelkim konwenansom. „Wichrowe wzgórza” zostały okrzyknięte romansem wszechczasów. To wyrażenie może być naprawdę mylne, gdyż dla mnie powieść Brontë w bardzo dużym stopniu opierała się o temat miłości – i ona determinowała wydarzenia – jednak autorka nie tworzy ckliwego romansidła, a historię o ciemnej stronie duszy, samotności i pokucie. Fabuła „Wichrowych wzgórz” jest niezwykle frapująca i – co najważniejsze – zaskakująca. Łapiąc się za tak klasyczny i popularny romans, byłam przekonana, że zaleje mnie fala pięknych uczuć, a także heroicznego łamania zasad w imię miłości. Nic bardziej mylnego! Powieść Brontë niekiedy pokazuje skutki niespełnionej miłości – emocje, które wykraczają poza myślenie osoby, która nie doznała takiej sytuacji lub też nigdy nie była prawdziwie zakochana. To fascynujące, jak umiejętnie autorka połączyła psychologizm bohaterów z akcją, która naprawdę pędziła do przodu. Dobrym dodatkiem do tego konkretnego wydania było posłowie, które wyjaśnia metaforykę powieści. Tłumacz bowiem przedstawia nam niuanse, które – być może – nie są przez nas zrozumiałe. O ile zazwyczaj porzucam czytanie przy słowach „Posłowie”, to tym razem z zaciekawieniem sięgnęłam dalej, chcąc zrozumieć więcej. Tym sposobem przechodzimy na zupełnie inny poziom poznania powieści i dawno nie mówiłam tego z taką pewnością – ten bonus był strzałem w dziesiątkę, potrzebnym strzałem! Nie oszukując się – jeśli chodzi o język, to w tego typu powieściach wiele zależy od tłumacza. Pan Piotr Grzesik trafił w mój gust i myślę też, że poradził sobie z zadaniem. Proza Brontë bardzo mnie oczarowała – zarówno uczuciami, tłem i wydarzeniami. Jej opisy były skrupulatne, ale równocześnie szokujące. Nie wahała się przy eksperymentowaniu z językiem. Dawno nie czytałam tak dobrze napisanej – dla współczesnego czytelnika – powieści XIX-wiecznej. Nie współczułam postaciom Brontë i paradoksalnie – nie polubiłam ich. Z przyjemnością jednak zagłębiałam się w ich losy, gdyż mechanizm, jakim posługiwała się autorka przy tworzeniu tego małego, nieco hermetycznego społeczeństwa, jest warty uwagi. Bohaterowie dokonują prowokacyjnych wyborów, nie są bez skazy – zachowują się jak ludzie, co urzeka. Ciężko mi wyrazić, jak czułam się przy lekturze „Wichrowych wzgórz” – niekiedy byłam zaniepokojona, strwożona, innym razem zafascynowana pomysłowością autorki. Byłam zdziwiona, jak ta historia potoczyła się i jednocześnie… dziękuję Brontë, że właśnie zdecydowała się na takie rozwiązania. To powieść legenda, którą każdy powinien przeczytać – nie bez przyczyny zasłużyła sobie na takie miano. „Kocham ciebie, choć mnie zabijasz, lecz czy mogę wybaczyć ci to, że zabijasz siebie?” Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/