3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Rywalki

Rywalki - Kiera Cass W wakacje często szukamy odprężenia. Nie ukrywam, iż właśnie wtedy sięgam – częściej niż zwykle – po niezobowiązujące lektury, które w gruncie rzeczy nie wniosą nic nowego w moje życie, ale potrafią mnie zainteresować i zająć na kilka godzin. „Rywalki” z tego względu wydawały się idealną pozycją, na którą notabene od dość dawna miałam ochotę. Przepiękne oprawa oraz mnogość recenzji na różnych portalach czytelniczych nastrajały pozytywnie, jednak… czy moje oczekiwania zostały spełnione? Kiera Cass dorastała w Nowej Karolinie, ukończyła historię na Radfort University. Oficjalną przygodę z pisaniem rozpoczęła pięć lat temu, wydając „The Siren”. Pierwszy tom jej serii – „The Selection” – wydała w 2012 roku. Prawa telewizyjne do trylogii wykupiło CW Television Network, jednak seria nie została wypuszczona na wizję. Cass mieszka z rodziną w Blacksburgu, w stanie Wirginia. Która z nas nie marzyła w dzieciństwie – choć przez chwilę! – żeby być księżniczką? Eliminacje w Ileii zatem wydają się być ogromną szansą, o której wszystkie mieszkanki tego państwa skrycie śnią. To szansa na nowe, lepsze życie dla trzydziestu pięciu dziewczyn. Wśród nich jest jednak jedna, która wcale nie chciała trafić do pałacu – America Singer. Dziewczyna należy do Piątek – kasty artystów. Dla niej udział w Eliminacjach to spełnienie najgorszych koszmarów. Jak mogłaby bowiem zdradzić w taki sposób swojego ukochanego? America nie chce wygrać… Wiele zmienia się, gdy spotyka Maxona – prawdziwego księcia z bajki, przez którego zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę chce opuścić pałac? Przyznam szczerze, iż obawiałam się najbardziej w „Rywalkach” mocno rozbudowanego wątku romansowego, który bardzo często nie wychodzi na dobre – w moich oczach – powieściom młodzieżowym. Kiera Cass jednak zaskoczyła mnie już od pierwszych stron, tworząc spójną i naprawdę interesującą historię, którą pochłania się w mgnieniu oka. Fabuła „Rywalek” ma dość prosty trzon, jakim jest miłość – to od niej i z niej rodzą się wydarzenia, ona determinuje akcję. Wydawałoby się zatem, iż wątki w tej pozycji będą w jakimś stopniu nudne i przewidywalne, jednak Cass naprawdę sprawnie wykorzystywała ten temat. Pokusiła się bowiem nie tylko o dosłowne potraktowanie uczucia między dwojgiem ludzi, ale pokazała także miłość rodzicielską, siostrzaną – i to na różnych płaszczyznach społecznych. Nie potrafię też stwierdzić, w którym momencie przestał przeszkadzać mi dość oczywisty motyw trójkąta miłosnego, gdyż – mimo wszystko – nie umiem przewidzieć, kogo główna bohaterka woli. Doceniam również fakt, iż autorka postarała się urozmaicić fabułę – przysłużyły się do tego elementy historii Ilei, czy też rozbicie klasowe społeczeństwa. Dzięki temu tło akcji stało się bardziej realistyczne. Język Kiery Cass jest niezwykle prosty, ale to w nim zdecydowanie urzeka. Autorka nie stara się stylizować języka, tworzy przyjemną w odbiorze treść. Balans dialogów między opisami tła wydarzeń jest wręcz idealnie wyważony. Ta perfekcja jest naprawdę minimalistyczna – akcja płynie jednostajnym rytmem i sprawia, że chce się czytać. Styl autorki jest zatem bardzo miły dla czytelnika. Bohaterowie w żaden sposób mnie nie zaskoczyli. Nie są perfekcyjni, irytują niekiedy swym postępowaniem rodem z naprawdę słabej, młodzieżowej powiastki. Wydają się być trochę sztuczni i jednowymiarowi i – paradoksalnie – giną w gąszczu innych, podobnych bohaterów, co może razić. Powielają schematy – nawet w dialogach! – jednak…. jeśli nie oczekujemy od nich wiele, to nie czujemy się rozczarowani. Kiera Cass odnowiła znane już motywy oraz podała je czytelnikowi w naprawdę przyjemnej formie. „Rywalki” to powieść, przy której można się zrelaksować, a także faktycznie przez chwilę poczuć się, jak księżniczka za sprawą bajkowej atmosfery. To historia, którą połyka się w jeden wieczór i chce się więcej. Mogę jedynie dziękować, iż „Elitę” mam już na półce. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/