3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Szubienicznik. Falsum et verum

Szubienicznik. Falsum et verum - Jacek Piekara Piekara wielokrotnie mnie zaskakiwał, więc zakończenie części pierwszej „Szubienicznika” starałam się przyjąć na klatę. Cliffhanger jest dość powszechnie używanym zabiegiem i – nie ukrywajmy – bardzo skutecznym. Nie wyobrażałam sobie, że nie poznam rozwiązania sytuacji, a także całej historii. Z tym większą ochotą sięgnęłam po „Falsum et verum” – czyli fałsz i prawdę. W istocie ten tytuł mówi wszystko. Jacek Piekara to jeden z najsławniejszych polskich pisarzy fantasy. Pracował jako zastępca redaktora naczelnego magazynu „Click” i „Game Ranking” oraz naczelny magazynu „Fantasy”. Studiował psychologię i prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Debiutował w 1983 opowiadaniem „Wszystkie twarze szatana” na łamach miesięcznika "Fantastyka". Współpracował przy tworzeniu scenariuszu do gry „Książę i tchórz”, gdzie występuje postać z jego opowiadań, a w którą grę miałam przyjemność grać. Zaskakuje i prowokuje swoimi historiami. „Szubienicznik” to zupełnie inna tematycznie powieść autora. Na dworze stolnika Ligęzy wciąż przebywają tajemniczy goście. Za sprawą tropiciela złoczyńców – Jacka Zaremby – sytuacja powoli się rozjaśnia. Okazuje się, iż pozornie niepowiązanych ze sobą ludzi, łączy coś więcej poza nieszczęściem, które spadło na nich – być może – z pomocą samego diabła w ludzkiej postaci. Podstarości Zaremba zostaje jednak oskarżony o okrutne zbrodnie. Czy dowiedzie swojej niewinności, a może… nie ma czego udowadniać i w istocie jestem wilkiem w owczej skórze? Moja przygoda z Piekarą, a także jego nowym cyklem trwa nadal. Po pierwszej części „Szubienicznika” nie byłam pewna, czego powinnam się spodziewać. Dramatyczne zakończenie wskazywało na przyspieszenie akcji, a także rozwiązanie kilku istotnych kwestii. Nie mogę powiedzieć, iż byłam zawiedziona odpowiedziami – prędzej autor całkowicie mnie zdziwił. Akcja bowiem wciąż odbywa się w konwencji wspomnień i opowieści – to na tym bazuje Piekara w „Szubieniczniku”. Jest ich jednak znacznie mniej niż w poprzednim tomie. Tym razem autor postawił na rozbudowanie fabuły pod względem politycznym, co mnie – miłośnika historii – szczególnie zaintrygowało. Treść książki została bardzo urozmaicona przez te elementy. Ponadto można zauważyć, iż napięcie między postaciami narasta, a sama tajemnica – mimo wskazówek – nie staje się łatwiejsza do rozwiązania dla odbiorcy. Nie sposób też nie wspomnieć o urzekającym rubasznym humorze „Szubieniczka” – w tej części nawet bardziej widocznego. Niezmiennie zachwycam się językiem Piekary w tym cyklu. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak jednolitą formę stworzył – jego stylizacja na język XVII wieku jest bardzo zrozumiała dla współczesnego czytelnika, a także – co jest ogromnym plusem – między pierwszą częścią „Szubienicznika” a „Falsum et verum” nie ma żadnych różnic pod tym względem. Dzięki temu, iż czytałam te dwa tomy bez przerwy czasowej, zauważyłam, iż Piekara ma naprawdę zgodny język w tej serii. Jacek Zaremba to postać, którą polubiłam już od pierwszych stron – jest niezwykle cynicznym, trzeźwo spoglądającym na świat człowiekiem. Ponadto zadziwia bystrością umysłu i sprytem. Te dwie cechy udowodnił w pełni właśnie w „Falsum et verum”. To bohater, który jest nakreślony niezwykle dokładnie – nie ma w jego charakterze niedomówień, a zaskakuje na każdym kroku. Jacek Piekara stworzył naprawdę dopracowaną intrygę, którą ciężko rozgryźć nawet po dwóch tomach historii. Na próżno szukałam w każdym słowie odpowiedzi – poznałam jedynie ich kilka. Nad książka wciąż unosi się mgła tajemnicy i muszę przyznać, że ten niespotykany kryminał… podbija moje serce. Akcja zaczyna pędzić do przodu, a wraz z tym wzrasta napięcie. Poziom skomplikowania tej historii zadziwia z każdą stroną. „Szubienicznik” to historia na naprawdę dobrym poziomie, po którą powinien sięgnąć każdy miłośnik kryminałów, historii, a także samego Piekary. Autor po raz kolejny pozostawił mnie skonfundowaną, namnożył pytań i nie wyjawił wiele. Liczę jednak, iż w kolejnym tomie tej prężnie rozwijającej się intrygi, uchyli choć rąbka tajemnicy. Myślę też, że wtedy… powali mnie na łopatki. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/