3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Mroczny triumf

Mroczny triumf - Robin LaFevers Lubię historie o kobietach silnych – takich, które nie wahają się przesuwać granicy moralności i są zdolne naprawdę do wszystkiego. Powieść LaFevers wydawała się pod tym względem idealna. Pierwsza część zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, zachęcając tym samym, by sięgnąć po sequel. Jedyne, czego się obawiałam, to język, który był największym mankamentem „Posępnej listości”. Tym razem jednak autorka zaskoczyła mnie całkowicie na plus, serwując lekturę pełną emocji i akcji na zdecydowanie lepszym poziomie! Robin LaFevers po przeczytaniu „Opowieści z Narnii” w wieku ośmiu lat, wiedziała, iż będzie żyła z pisania książek. Zajmuje się miejscem fantastyki w historii – takie powieści tworzy. Pisanie książek jest dla niej pretekstem do badań historycznych. Uważa, że pisze „żeby uciszyć głosy w swojej głowie”. Jest niepoprawną romantyczką. Sybella jest zupełnie inną postacią od Ismae – to bezwzględna zabójczyni, córka Śmierci. Do dziś nosi blizny zadane przez swojego przybranego ojca, d’Albreta, chociaż nie są one na ciele. Zmagając się z demonami przeszłości, szuka zemsty, która jako jedyna może ukoić jej serce. D’Albret jest zdrajcą Bretanii i Sybella, jako jedyna służka zakonu Świętego Mortaina, ma szansę, by przywrócić koronę prawowitej władczyni. „Mroczny triumf” jest sequelem „Posępnej listości”, który wiele rozjaśnia w sytuacji nie tylko tajemniczej postaci Sybelli, ale ogółem – całej historii. Autorka tym razem skupiła się na części osobistej powieści, nie zaś na politycznych intrygach. Nie zabrakło przez to jednak brutalności, czy też kontrowersji – ba, tego było znacznie więcej! Bolączką poprzedniej części był styl autorki, który był niezwykle uwspółcześniony. Traciliśmy przez to unikalny klimat powieści fantasty w realiach historycznych. Tym razem jednak nie odczuwałam tego nieprzyjemnego skoku czasowego. Język wygładził się i stał się bardziej plastyczny oraz dynamiczny. Akcja bowiem miała odpowiednie tempo, a same wydarzenia były kreślone niezwykle realistycznie. Już przy „Posępnej litości” uważałam pomysł za naprawdę dobry materiał na książkę. LaFevers rozwinęła go w tym tomie i dopracowała do końca, sprawiając, że historia stała się spójna. Losy Sybelli i Isame zazębiają się, uzupełniając obraz zakonu Świętego Mortaina, sytuację w Bretanii oraz postać hrabiego d’Albreta. Autorka urozmaiciła opowieść o wiele brutalnych scen, które często łapią za serce – lub żołądek – czytelnika. Muszę przyznać, iż Isame nie była bohaterką, na jaką czekałam. Dopiero „Mroczny triumf” przyniósł postać, która całkowicie mnie oczarowała i sprawiła, że znacznie szybciej czytało mi się historię LaFevers. Sybella bowiem to bohaterka bezwzględna, sprytna, niezwykle inteligentna. Nie waha się wykonać najbardziej niebezpieczne zadania. Potrafi również zachować stoicki spokój w skrajnych sytuacjach. Z drugiej strony pod tym pancerzem można było zauważyć, jak bardzo pokrzywdzona jest przez los. Mimo tego, iż autorka skupiła się w większej mierze na Sybelli, nie porzuciła tematu suwerenności Bretanii, a także zagrożenia księżnej – jej tronu oraz życia. Temat polityki został zrzucony na drugi plan przez chęć zemsty głównej bohaterki. Ten wątek był jednak tak wielowymiarowy, iż nie sposób było się nudzić! Rzadko zdarza się, by kolejna część jakiejś serii tak przypadła mi do gustu. Sequel „Posępnej litości” dokonał tego, wprowadzając mnie w niezwykły, wręcz magiczny świat tajemniczych zakonów, okrutnych bogów, a także skomplikowanej polityki. „Mroczny triumf” to pozycja, która powinna zaciekawić każdego fana poprzedniej części. Cała seria jest przeznaczona nie tyko dla osób, które lubią fantastykę historyczną, ale również dla tych, którzy gustują w opowieściach dynamicznych z interesującymi postaciami. LaFevers posiada ogromną wyobraźnię, warto ją poznać! „Ismae twierdziła, że umieszczenie piętna w miejscu niewidocznym na pierwszy rzut oka miało uczyć nas pokory. Ja uważałam, że nasz bóg ma po prostu pokręcone poczucie humoru, i groziłam, że jak przed Nim stanę, na pewno Mu to wytknę” Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/