3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Dziecię ognia

Dziecię ognia - Harry Connolly Istnieją książki, w których znany motyw mimo wszystko nie odstrasza. Niekiedy lubimy sięgać po coś, co w jakimś stopniu jest nam bliskie i wiemy, że nie będzie mocno szarpało za serducho podczas lektury, a jedynie zajmie na jakiś czas umysł. Do takich książek dla mnie zdecydowanie należy „Dziecię ognia”, po którym nie spodziewałam się wiele, a oprócz opisu, który wiele mi nie mówił, moja wiedza o tej powieści była zerowa. Z tego też Harry Connolly miał naprawdę trudne zadanie – bo jak zadowolić „przypadkowego” czytelnika, którego przyciągnęły do historii słowa scenarzysty „Piratów z Karaibów”? O Harrym Connollym bardzo ciężko znaleźć informacje. Sam twierdzi, że gdy rozpoczął współpracę z Del Rey, pytany o biografię miał ciężki orzech do zgryzienia. Uważał bowiem, iż jest ona na tyle nieciekawa i nudna, że nikogo by nie zainteresował. Stąd też w Internecie dowiadujemy się o kilku rzeczach, które go nie zabiły, jak upadek ze schodów, kiedy miał pięć lat (niczym Mickiewicz, który wypadł matce przez okno jako niemowlę). Jest autorem kilku powieści, w tym popularnej serii „Twenty Palaces”, rozpoczynającej się od wydanej właśnie w Polsce – „Child of Fire”. „Dziecię ognia” to obraz tajemniczego miasteczka – takiego typu, gdzie każdy się zna, a nieufność do obcych jest normą. W wir sekretów Hammer Bay zostaje rzucony Ray Lilly, były więzień, posiadający nie tylko sprawne ręce przy kradzieży samochodów, ale również wyczucie czasu. Wraz z Annalise, swoją enigmatyczną szefową, musi odkryć co kryje się za nadnaturalnymi śmierciami niewinnych dzieci. Nie wiedzą jednak, iż ich moc musi przeciwstawić się ogniowi drapieżcy, potężnego ducha z Pustki. Fabuła wcale nie brzmiała obiecująco, gdyż historii takich jak ta jest na rynku naprawdę wiele. Zdecydowałam się jednak sięgnąć po tę powieść, gdyż dawno nie miałam w rękach tego typu książki – traktującej o małych miastach i tajemniczej sile w nich drzemiącej. Moje zaskoczenie było zatem ogromne, gdy już przy pierwszym „podejściu”, pochłonęłam ponad sto stron. Jest to zasługa naprawdę dobrze poprowadzonej akcji. Harry Connolly bowiem posiada typowo męski styl – rwący, gdzie tempo nie zwalnia, a przyśpiesza z każdą stroną. Dzięki temu powieść czyta się błyskawicznie, bez chwili na oddech. Autor kończy prawie wszystkie rozdziały w taki sposób, że chce się czytać dalej. Z tego też względu, chociaż fabuła nie jest odkrywcza i bardzo oryginalna, ma się wrażenie zupełnie odwrotne, właśnie przez pęd wydarzeń, a także ich nadmiar. Dodatkowo język autora jest bardzo przyjemny sam w sobie – wyraźnie nakreśla akcję, ale nie zaniedbuje równocześnie tła. Wychodzi z tego łatwa w odbiorze mieszanka, którą można czytać zarówno w zatłoczonym autobusie, jak i w zaciszu własnego pokoju. Wielki żal natomiast do autora za niedostateczne rozbudowanie postaci. Każdy z tych charakterów „czytałam” wcześniej, co niekiedy psuje lekturę. Liczyłam na nieco więcej pod tym względem. Ponadto postać Raymonda wydaje się w pewien sposób nieuściślona – miałam w stosunku do niego nieco sprzeczne uczucia. Zrozumiałam, iż autor chciał pokazać dwoistość jego natury, jednak miałam wrażenie, że nie dopracował go. Z kolei dobry początek rysu psychologicznego miała Annalise – była postacią bezwzględną, która chciała tylko i wyłącznie wykonać zadanie. Żałuję, iż Connolly poświęcił jej tak mało stron w powieści, być może bardziej by ją urozmaiciła, bowiem drugoplanowi bohaterowie całkowicie giną wśród kartek. W ostatecznym rozrachunku „Dziecię ognia” to powieść, która naprawdę może się spodobać – relaksuje i jednocześnie bawi. Mimo obaw powtarzalności, autor wiele nadrobił znakomicie poprowadzoną akcją, mocną i szybką. Sprawia to, iż czytelnik nie nudzi się, a chce poznać dalsze losy bohaterów, które – mimo wszystko – zaskakują. Nie braknie bowiem w powieści brutalności, czy też zwrotów akcji, a także – co bardzo ważne – zadziwiającego zaskoczenia, świadczącego o kontynuacji. Mimo mankamentów, jestem zadowolona, iż miałam okazję poznać historię Raya – zupełnie inną od tego, co czytałam nie tak dawno. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/