3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Cudzoziemka

Cudzoziemka - Maria Kuncewiczowa Myślę, iż każdy z nas zna dziwne książki. Mam na myśli egzemplarze, które ciężko nam zaklasyfikować, a także odnieść się do nich. Z jednej strony podobają się nam, jednak po dłuższych rozważaniach… nie wiemy czemu. Tyle dylematów mam właśnie z „Cudzoziemką” Kuncewiczowej, która całkowicie namieszała mi w głowie i po kilku tygodniach od lektury nie jestem pewna – polecać, czy też nie. Maria Kuncewiczowa studiowała literaturę i muzykę w Krakowie, Warszawie, a także w Paryżu. Debiutowała w „Pro arte et studio” prozą poetycką „Bursztyny”. Współpracowała z wieloma czasopismami – między innymi z „Bluszczem”, czy też „Wiadomościami Literackimi”. Jest jedną z najbardziej znanych przedstawicielek polskiej prozy psychologicznej. Skupiała się na kobietach – ich przeżyciach, doświadczeniach w małżeństwie i macierzyństwie. Jej najpopularniejszą powieścią jest „Cudzoziemka”, do której inspiracje czerpała z obserwacji własnej matki. Losy Róży Żabczyńskiej nie są szczęśliwe – była piękną i utalentowaną młodą kobietą, gdy doświadczyło ją życie. Po utracie swojej pierwszej miłości i zaprzepaszczeniu muzycznej kariery, całkowicie zamknęła się na otaczający świat, chroniąc za grubym pancerzem złości. Nie liczył się dla niej nikt, obwiniała każdego za to, iż czuje się obca w tym świecie. Nie była Rosjanką, nie była Polką – była „Cudzoziemką”. Dawno nie spotkałam się z powieścią, która pokazywałaby bohatera w tak negatywnym świetle, jak uczyniła to Maria Kuncewiczowa. Najwyraźniej, by spotkać się z tak odważną kreacją postaci, należy sięgnąć do klasyki – szeroko rozumianej. Róża bowiem to postać, którą autorka kreśli pewnie, nie boi się jej ośmieszenia, chociaż jej zachowanie bardzo często wydaje się odbiorcy absurdalne. Nie wybiela jej również, stara się natomiast prowadzić narrację w taki sposób, by czytelnik sam zdecydował, jaki ma do niej stosunek. Kuncewiczowa opisuje wydarzenia na dwóch płaszczyznach – przeszłości i teraźniejszości. Wprowadza tym pewien mętlik i chaos, gdyż jak okazuje się po lekturze, historia w rzeczywistości rozgrywa się w ciągu jednego dnia. Sama narracja jest bardzo skomplikowana, co wielokrotnie utrudnia lekturę. Jest to niezwykle dokładne studium wnętrza kobiety samotnej – rozdartej i niestabilnej emocjonalnie. Warto zauważyć, iż w „Cudzoziemce” nie znajdziemy akcji, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że jest to powieść psychologiczna. Nie mogę jednak stwierdzić, iż opisy przeżyć wewnętrznych bohaterki znudziły mnie podczas lektury. Są one prowadzone tak sprawnie, tak realistycznie, że byłam zaintrygowana jej historią. To na niej skupia się Kuncewiczowa. Róża jest postacią o dwóch różnych twarzach – z jednej strony jej życie to pasmo agresji, złości i wylewania tych emocji na swoją rodzinę, z drugiej zaś – w nielicznych, wyjątkowych momentach – pokazuje, iż jest bohaterką, stworzoną do rzeczy wielkich, niezwykłych. Nie ukrywam jednak, iż przez całą lekturę Żabczyńska irytowała mnie swoim zachowaniem i brakiem empatii. Nie potrafiła zrehabilitować się w moich oczach, mimo starań autorki o pozytywne podsumowanie życia Róży. „Cudzoziemka” to lektura niezwykle specyficzna, która niezwykle mnie zadziwiła. Wybierając ją do swojej prezentacji maturalnej z polskiego, szukałam kobiety niespełnionej, jednak Róża pozornie nie sprawia takiego wrażenia. Jest postacią twardą, bardzo ostro zarysowaną – napędza tę historię. Dopiero po zakończeniu lektury, dociera do nas tragedia jej życia. Była to moja kolejna przygoda z powieścią psychologiczną, tym razem dosyć udana. Mimo antypatii, jaką czułam do bohaterki, jej losy zafascynowały mnie, a samą książkę przeczytałam z przyjemnością. Momentami jest to historia ciężka, smutna – nie należy do łatwych. Wywołuje jednak wiele emocji w czytelniku, których tak poszukiwałam podczas lektury. Jeśli zatem ktoś chce przeczytać powieść, w której bohater jest ujęty w niezwykłym, nietypowym świetle – jest to pozycja dla niego. „Czy wiesz ty – zadała jeszcze jedno pytanie – że ze mną wszędzie tak? I zawsze? Że gdy tylko ja ruszę się, wszędzie o mnie tak mówią: cudzoziemka?” Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/