3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Nana

Nana - Emil Zola Myślicie, że klasyka jest nudna? To chyba jeszcze nie poznaliście powieści Emila Zoli! „Nana” to moje pierwsze spotkanie z nim, które zaaranżowałam z pobudek czysto szkolnych – moja prezentacja maturalna bez tej pozycji z pewnością nie istniałaby. Tym sposobem trafiłam na naprawdę genialną, porywającą i bez miara kontrowersyjną historię tytułowej Nany – femme fatale, która zawsze chciała więcej. Emil Zola zasłynął jako literacki rewolucjonista. Jego eksperymentalna metoda odnosiła się do całkowitego obiektywizmu opisywanych wydarzeń. Zgodnie z przewidywaniami Stendhala był autorem niezrozumianym, a jego dzieła wciąż okryte są tajemnicą. Według samego Zoli „dzieło literackie jest zakamarkiem natury, widzianym poprzez temperament pisarza”. Z pochodzenia był Włochem, który otrzymał obywatelstwo francuskie. Jest on prekursorem naturalizmu. Do jego najsłynniejszych dzieł należy przede wszystkim „Germinal”, ale również „Nana”, czy też „Ziemia”. „Nana” jest dziewiątym tomem cyklu Rougon-Macquartowie. Poświęcony jest losom tytułowej bohaterki, Anny Coupeau. Zola przedstawia nam głębokie studium życia prostytutki, a równocześnie obraz społeczeństwa paryskiego w okresie panowania Napoleona III. Zola nazwał ten utwór „poematem samczych pożądań”. Przyznam szczerze, że wybierając tę powieść do prezentacji, liczyłam na historię kontrowersyjną, która zaskoczy mnie w każdym rozdziale. Zola podołał moim oczekiwaniom, dając mi spójną i niezwykle szokującą treść, której tak pożądałam. Nie bez powodu – uwierzcie – jest to autor tak znany. Zarówno jego język, sposób przedstawiania wydarzeń, a także temat urzekają czytelnika. Styl autora bowiem jest jedynie pozornie obojętny. Chociaż Zola trzymał twardy i chłodny osąd, widać niekiedy jego sympatię do postaci. Język, jakim się posługuje, jest bardzo prosty i łatwy w odbiorze. Ponadto autor zachwyca realizmem – opisy są dokładne, szczegółowe i dodatkowo barwne. Ułatwia to recepcję dzieła i sprawia, iż utwór wydaje się bardzo żywy. Z łatwością można wyczuć atmosferę powieści, a także poczuć, iż jesteśmy wśród brudnych paryskich uliczek, czy też w dusznym teatrze. Jednak nie tylko na otoczeniu skupia się autor. Styl autora intryguje głównie przy tworzeniu postaci – bardzo realistycznych, o własnych popędach i indywidualnych charakterach. Każdy z nich jest inny, nie znajdziemy dwóch takich samych cech. Jedyne, co ich łączy, to płciowość. Sama fabuła powieści jest bardzo zaskakująca, zwłaszcza gdy zauważymy rok jej wydania. Tematyka, jak na tamte lata, była naprawdę kontrowersyjna. To właśnie w XIX wieku do głosu doszedł margines społeczny, który został w tej powieści skomasowany w Nanie. Autor nie wahał się przed poruszeniem trudnego tematu, a losy głównej bohaterki zostały rozpisane z odwagą i rozmachem, który sprawia, iż tę książkę się dosłownie wciąga. Nana jest postacią bardzo trudną do analizy. Z jednej strony to w pewien sposób skrzywdzona przez życie kobieta, która ze względów finansowych nie miała innego wyboru, jak sprzedawać swoje ciało. Kontrastowo jednak przedstawia się jej zachowanie, gdy nawet coś zdobędzie. Wtedy zadziwia, jest oszalała z pragnienia. Marzy o tym, by posiadać więcej, być tą najsławniejszą i najbardziej uwielbianą. Ponadto zaskakuje uwielbieniem do swojego ciała, które jest jej jedyną nadzieją na sławę i pieniądze. Jej chwiejność emocjonalna – paradoksalnie – jest pokazana bardzo naturalnie. Najbardziej interesująca jednak jest refleksja nad metaforą samej powieści, która do mnie dotarła stosunkowo późno. „Nana” bowiem to dzieło o kondycji społeczeństwa, a ściślej marginesu paryskiego – wykorzystywanego, spychanego coraz głębiej, a przez to zmuszonego do skrajności. Zola całkowicie rzucił mnie na kolana – swoim językiem, pomysłem i tym, co zawarł w swojej powieści. Przekonał mnie, by sięgnąć po inne jego utwory, które podejrzewam, że mogą być nawet lepsze od „Nany”. Niemniej aktualnie jest to historia, którą swoją niejednoznacznością podbiła moje serce, co samo w sobie jest najlepszą rekomendacją, by ją przeczytać. „Do największych przyjemności Nany należało rozbieranie się przed szafą z lustrem, w którym widziała się od stóp do głów. Zrzucała wszystko, nawet koszulę. Potem zupełnie naga wpadała w zadumę i długo wpatrywała się w siebie (…) Zakochana w sobie, stawała się poważna i skupiona. Często fryzjer zastawał ją w tej w takiej pozie, a ona nawet nie odwracała głowy. Muffat gniewał się z tego powodu, ale Nanę to dziwiło. Co on sobie myśli? Wszak ona robi to dla siebie, wyłącznie dla siebie” Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/