3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Vampire Knight tom 1

Vampire Knight tom 1 - Hino Matsuri Moja przygoda z japońszczyzną niejako rozpoczęła się od tego tytułu. „Vampire Knight” to seria, do której mam ogromny sentyment – kiedy wychodziła wampiry jeszcze nie były tak popularne jak teraz, a ja nie czułam się skażona tymi istotami. To pozwoliło mi też na pełne cieszenie się tego typu rozrywką. Nie mogło zatem zabraknąć „Vampire Knight” na mojej półce, gdy znowu zaczęłam czytać mangi. Hino Matsuri jest japońską artystką, pochodzącą z Hokkaido. Debiutowała w 1995 roku na łamach magazynu LaLa DX tytułem – „Ko no Yume ga Same Tara” (angielskie „When the dream is over”). Znana jest najbardziej z serii „Vampire Knight”. Kurosu to jedynie z pozoru normalna szkoła z dwoma systemami zajęć – dziennych i nocnych. Tego typu podział jest niezbędny, by utrzymać w tajemnicy, iż pod dachem tej placówki uczą się nie tylko ludzie, ale również wampiry. Jednak środki ostrożności na tym się nie kończą. Sekret, kryjący się za murami Akademii Kurosu, jest strzeżony przez Yuki Kurosu oraz Zero Kiryu. Jednak to, co wydawało się tak dobrze im znane, nocne patrole i ciągła obserwacja może z czasem zmienić się w coś bardziej niebezpiecznego. Okazuje się bowiem, że istnieją tajemnice, o których nawet oni nie mieli pojęcia. Nie miałam wielkich oczekiwań, co do tej mangi. Pamiętając oglądany wiele lat temu „Vampire Knight” oczekiwałam sentymentalnej podróży do czasów, gdy jeszcze uważałam się za dziecko i to też otrzymałam. Warto bowiem dodać, że historia faktycznie nie jest wyjątkowo ambitna i można ją zaliczyć do tych nad wyraz przewidywalnych – przynajmniej w pierwszym tomie. Fabuła bowiem nie jest skomplikowana – łatwo można domyślać się kolejnych zwrotów akcji, gdyż autorka daje ku temu jasne sygnały. Z drugiej strony czy ktoś oczekiwałby po takiej pozycji czegoś wyszukanego? Liczyłam na dobrą rozrywkę, której potrzebowałam. Manga trzyma odpowiedni klimat shōjo, a ponadto potrafi rozbawić i oczarować swoją oprawą graficzną. Tego natomiast nie można odebrać Hino Matsuri – jej kreska jest prześliczna i widać, iż idealnie panuje nad swoją historią. Rysunki są utrzymane w lekko mrocznej otoczce. Muszę przyznać, że nie jest to dokładnie styl, który lubię w mangach, jednak jest na tyle urokliwy, iż z przyjemnością przewracałam strony. Chociaż seria rysowana podobno w pewnym momencie zaczyna odbiegać od anime, początek nie wniósł nic nowego. Z drugiej strony – dla osób, które mają po raz pierwszy styczność z tą serią – jest naprawdę dobry, dokładnym wstępem. Niekiedy może odstraszyć „nadgorliwość” Hino Matsuri. Biorąc pod uwagę, iż manga ukazywała się w odcinkach w magazynie, bardzo często zdarzają się powtórzenia, które za drugim razem można zmilczeć, ale za trzecim oraz czwartym – irytują. Podejrzewam, że każdej osobie, która kiedykolwiek oglądała anime na podstawie historii Hino Matsuri, rzuca się od razu w oczy tłumaczenie samej Akademii Cross oraz nazwiska głównej bohaterki. Jest to mankament, który – choć wyjaśniony i pewnie nie jest błędny – psuje wrażenie osobom, które znają tę opowieść. Jest to pewna nieścisłość, przyzwyczajenie do starego, które bardzo psuła mi lekturę. Z pewnością będę czytać dalej „Vampire Knight” – ogłaszam to z niemałą pewnością. Nie ze względu na porywającą historię, która na razie taka nie jest, ale ze względu na wspomnianą już czarującą oprawę oraz… ciekawość. Jeśli natomiast macie ochotę na wampiry w innym, graficznym wydaniu, dawkę tajemnic oraz trochę cichego śmiechu to ta pozycja jest jak najbardziej dla Was. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/