3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Villette

Villette - Charlotte Brontë Naprawdę lubię klasykę i gdy tylko mogę – sięgam po nią. Niekiedy czuję, że nie ma dla mnie barier gatunkowych, gdyż wiele takich książek podoba mi się, zachwalam je i chcę znaleźć więcej powieści danego autora. O siostrach Brontë słyszałam wiele zachęcających opinii, które utwierdziły mnie w przekonaniu, iż trzeba je poznać. Nie wahałam się, więc długo, gdy pokazała się „Villette” – ostatnia powieść Charlotte Brontë. Od tamtej pory z uporem przedzierałam się przez ogromne tomiszcze… dlaczego zajęło mi to tak długo? Charlotte Brontë była najstarszą spośród trzech sióstr. Wspólnie z nimi od wczesnych lat młodości pisała wiersze oraz opowiadania. Kiedy w Polsce trwała rabacja galicyjska, Brontë wydała pierwszy tomik poezji, których autorstwo przypisuje się też jej siostrom. „Villette” to jej ostatnia historia, którą można nazwać prekursorem powieści psychologicznej. Główną bohaterką „Villette” jest Lucy Snowe, która nagle traci wszystko – nie ma rodziny, bliskiej osoby, a także dachu nad głową. Pozbawiona perspektyw na dalsze życie w Anglii, podejmuje szaleńczą decyzję wyjazdu do Europy. Desperacko przyjeżdża do Francji – nie zna języka i w istocie nie jest pewna, gdzie powinna się udać. Przypadkiem trafia na pensję dziewcząt w tytułowym mieście – Villette. Uważa to za ogromne szczęście i stara się nie oczekiwać nic więcej od losu. Jednak ten ma jeszcze coś w zanadrzu. Lucy prowadzi zwykłe życie nauczycielki angielskiego, kiedy zdaje sobie sprawę, iż jest obserwowana. Chociaż opis przedstawiał emocjonującą fabułę, nie była ona taka. Nie można tego oczekiwać po powieściach psychologicznych. Brontë bowiem skupiła się na obrazie Lucy, jako osoby – to z jej perspektywy poznajemy świat i ją samą. Na tym drugim natomiast autorka skupiła się w głównej mierze. „Villette” to bardzo głęboki rys psychologiczny kobiety samotnej i zagubionej. Ciężko sprecyzować samą fabułę powieści – to po prostu powolnie przewijające się losy Lucy Snowe. Nie uświadczymy tutaj wartkiej akcji, czy akcji samej w sobie. Tempo wydarzeń jest niezwykle nużące – z tego też względu „Villette” to powieść dla pasjonata, który akurat w tym momencie chce zagłębić się w historię pełną głębokich przeżyć wewnętrznych, a nie zewnętrznych. Ta koncepcja, gdy analizujemy ostatnią powieść Bronte pod kątem psychologicznej, stawia ją w naprawdę dobrym świetle. Mnie niestety ten zabieg chociaż czarował na początku – po trzystu stronach zaczął usypiać. Językowi Brontë nie można jednak nic zarzucić. To naprawdę piękny styl – niezwykle dokładny i przejrzysty, a przy tym pełen jakiejś magii tajemniczości, która unosiła się wręcz z kartek. Brontë czaruje językiem i mogę śmiało stwierdzić, że to jej ogromny plus, o którym nie sposób nie wspomnieć. Autorka zagłębiała się w każdy szczegół, opisując je bardzo barwnie i obrazowo, co ma swoisty urok. Pierwszy raz miałam też okazję czytać pierwszą powieść ze słynnym strumieniem świadomości, polegającym na luźnych asocjacjach, które zazębiają się ze sobą. Technika ta ukształtowała się dopiero w XX wieku, natomiast powieść Brontë została wydana znacznie wcześniej. Przyznam szczerze, że taki monolog wewnętrzny bardzo dokładnie oddaje myśli człowieka, co też autorka udowodniła z pełną mocą. Lucy Snowe to powieść niezwykle złożona – gwarantuję Wam, że to jedna z niewielu takich postaci w całej historii literatury. Jako bohaterka charakteryzuje się „pięknym umysłem” – jest wnikliwą obserwatorką wydarzeń, dogłębnie przeżywa to, co ma miejsce wokół niej. Jest postacią zagubioną i samotną, przedstawioną w niezwykły sposób – jej zmienność w psychice jest naprawdę interesująca. Uważana jest za osobę bierną, łatwo poddającą się i nieudolną – w rzeczywistości prawda jest zupełnie inna. Lucy jest niezwykle spokojna – z łatwością przyjmuje drwiny, a także wszystkie złośliwości, świadczy to o jej ogromnej odwadze i sile. Posiada dwie twarze, które zostały bardzo dokładnie rozrysowane. Ogromnym mankamentem tej książki – mimo wszystkich zalet – jest brak jakiejkolwiek akcji. Rehabilituje jednak „Villette” piękny język oraz dokładna analiza głównej bohaterki. Ta powieść jednak – jak wspomniałam – jest dla pasjonatów, które lubią powieści psychologiczne w pełnej mierze. Ja z pewnością – mimo mieszanych uczuć – sięgnę po inne powieści sióstr i spróbuję na podstawie innych utworów ocenić ich twórczość, zwłaszcza Charlotte Brontë. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/