3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Demon Luster

Demon Luster - Martyna Raduchowska Lubię historie o wiedźmach od czasu, gdy pierwszy raz sięgnęłam po serię Olgi Gromyko. Obsesyjnie wręcz szukam serii, które chociaż w małym stopniu przypominałyby mi moje guru w tej materii. Tym sposobem rok temu trafiłam na „Szamankę od umarlaków” Martyny Raduchowskiej. Chwytliwy tytuł i zabawny opis przemówiły do mnie, jednak książka nie zachwyciła mnie na tyle, by niecierpliwie czekać na drugą część. Kiedy jednak zobaczyłam mroczną okładkę, kompletnie zmieniającą klimat, pomyślałam, iż być może ten tom będzie lepszy i… nie pomyliłam się! Martyna Raduchowska to Wrocławianka z urodzenia i sentymentu, z wyboru obecnie Jeleniogórzanka. Cierpi na nadmiar pomysłów i chroniczny brak czasu. Jest absolwentką psychologii i kryminologii na Uniwersytecie Walijskim, a także neurobiologii poznawczej na Uniwersytecie w Yorku. W wolnym tłumaczeniu oznacza to, że dogada się zarówno z psycholem, jak i kryminalistą, a także może im poszperać w neuronach. Jest autorką dylogii o Idzie Brzezińskiej – szamanką ze skłonnościami do wpadania w kłopoty. Ida jest kimś pomiędzy banshee a medium – oznacza to, że przewiduje śmierć ludzi i potem przejmuje opiekę nad daną duszą, by bezpiecznie przeprowadzić ją w zaświaty. Nie ma wpływu na to kogo zgon przewidzi. Przez ostatni rok doskonale przekonała się, jak kłopotliwy bywa szósty zmysł. Po dramatycznych wydarzeniach w kamienicy Lewandowskiej, Ida musi zmierzyć się z przysięgą, która może odebrać jej życie. Musi przejść na drugą stronę lustra i odnaleźć Kusiciela, znanego jako Demona Luster. Moje przeczucie nie pomyliło się – już od pierwszych stron widziałam niezwykły postęp w języku autorki i kreowaniu przez nią rzeczywistości. Nie tylko szata graficzna wskazywała zmianę klimatu powieści, już pierwszy rozdział to udowodniał! Język autorki stał się naprawdę płynny i jednolity. Nie było skoków stylu, który niekiedy raził mnie w „Szamance od umarlaków”. Raduchowska zdynamizowała opisy, które dodatkowo były dokładne i wywoływały we mnie skrajne emocje, co rzadko się zdarza – niekiedy śmiałam się, innym razem wzruszałam. Warto dodać, iż również humor był na zdecydowanie lepszym poziomie niż w poprzednim tomie. W „Szamance od umarlaków” był on niekiedy sztuczny i wymuszony, tym razem – dowcip słowa był niezwykle naturalny, co szczerze doprowadzało mnie do parsknięcia. W „Demonie luster” mamy już dojrzałą akcją – prężną i dynamiczną. „Szamanka od umarlaków” okazała się jedynie dość średnim wstępem. Tym razem autorka postawiła na fabułę, która miała zapierać dech i nie nudzić czytelnika, co naprawdę jej się udało. Nie zrezygnowała przy tym z głębokich analiz sytuacji, w której znalazła się Ida, a odkrywanie kart szło równo z tokiem rozumowania czytelnika. Nie doznałam większych zaskoczeń podczas lektury, niemniej bawiłam się wspaniale. Ostatnio byłam rozczarowana tym, iż autorka personalizowała Pech, jednak nie rozwinęła tego wątku. Kiedy czytałam tę część, prawie zachłysnęłam się z wrażenia – nie wiedząc, czy może autorka gdzieś czytała mój poprzedni komentarz – bo, to czego zabrakło mi w „Szamance od umarlaków”, pojawiło się w kolejnym tomie. Od postaci Raduchowskiej bije realizm, jednak tylko Ida jest wyraźnie zarysowaną postacią. Brzezińska to bohaterka, którą da się lubić – za naturalność, za sarkastyczne teksty oraz upartość. Ewoluowała od czasów pierwszego tomu, co przyjęłam bardzo pozytywnie. Nie była już jedynie kojarzona, jako „ofiara losu”. Niestety, drugoplanowe postacie zostały poprawione jedynie pobieżnie – nadal mało wiedzieliśmy o irytującej wiedźmie Rudej, czy też Filipie Wrońskim zastępcy dyrektora Wydziału Wewnętrznego, którzy również odgrywali istotne role. Mimo wszystko zauważyłam bardzo duży skok oraz postęp w dylogii o Idzie Brzezińskiej. Autorka niezwykle mnie zaskoczyła i umiliła weekend, w którym chciałam odpocząć. Jest to właśnie dobra książka na wolny czas, kiedy chcemy się zrelaksować i przeczytać coś zabawnego. Chociaż pierwsza część nie zapowiadała takiej rozrywki, warto po nią sięgnąć, by mieć szansę przeczytać „Demona luster”, który dla mnie stał się naprawdę świetną lekturą. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/