3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Gra w kłamstwa

Gra w kłamstwa - Sara Shepard Wszyscy znamy motywy amerykańskich filmów o nastolatkach. Zazwyczaj przedstawia się tam dość pobieżnie grupę rozpieszczonych do granic możliwości dzieciaków, dla których liczy się jedynie popularność i dobra impreza. To jest powtarzający się obraz w powieściach Sary Shepard, z którą miałam okazję się poznać przy pierwszym tomie słynnej serii „Pretty Little Liars”. Nie ukrywam, że gdy zobaczyłam „Grę w kłamstwa” byłam ciekawa, czy autorka stworzy ciekawą intrygę, której niestety dopiero zalążek poznaję w wyżej wymienionej serii. Czy obyło się bez pomyłek? Sara Shepard to autorka, które swoje inspiracje czerpie ze szkoły, tego, co obserwowała podczas lat swojej edukacji. Od dziecka marzyła o karierze gwiazdy w operach mydlanych, chciała być projektantką klocków Lego, a także genetykiem. Ostatecznie znamy ją jako sławną pisarkę serii dla młodzieży. Emma odkąd porzuciła ją matka, ma ciężko w życiu. Jej tułacza wędrówka po rodzinach zastępczych powoli się kończy – dziewczyna jest już prawie pełnoletnia, ma odważne plany na przyszłość i chce odciąć się od nieprzyjemnej przeszłości. Wszystko runęło, gdy jej przyrodni brat wrabia ją w kradzież pieniędzy zastępczej matki, a także pokazuje video, na którym dziewczyna jest duszona… dla „zabawy”. Problem polega na tym, że to nie ona. Emma odkrywa, że ma siostrę – Sutton. Kiedy jedzie na spotkanie z nią, nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jak bardzo zmieni to jej życie, gdyż jej bliźniaczka… nie żyje. Czułam, że autorka tym razem postawi na akcję i wydarzenia – w przeciwieństwie do dosyć opisowego pierwszego tomu serii „Pretty Little Liars”. Nie pomyliłam się, gdyż faktycznie „Gra w kłamstwa” pod względem tempa jest znacznie bardziej emocjonująca. To sprawia, że jej lektura była naprawdę wciągająca. Nie czytałam przez pryzmat serialu, a jedynie z ciekawości – kto tak naprawdę jest mordercą? Muszę pokusić się o porównanie motywów – w obu seriach autorka postawiła na zbrodnię oraz określoną grupę społeczną. Wydaje się, iż jest to niejako „odgrzewany kotlet”. „Czy tylko w tym autorka się specjalizuje?” – zapytałam na początku lektury. Zupełnie zaskoczyło mnie jednak to, jak inaczej wyglądają te dwa porównywane w myślach przeze mnie tomy. Pióro autorki było zdecydowanie bardziej interesujące, historia natomiast wydawała się bardziej dziełem planowania niż przypadku. Shepard zaintrygowała mnie ciekawą formą – połączeniem narracji głównej bohaterki oraz fragmentów myśli obserwującej wszystko jako duch, Sutton. Tym bardziej było to interesujące, ponieważ sama zjawa była zupełnie inna od realnej bliźniaczki, którą Emma starała się poznać. Shepard używa naprawdę przyjemnego języka, przy którym można się odprężyć. Łatwo wprowadza czytelnika w akcję, a także realia swojego świata. To jest typowe „czytadło” na wieczór, gdy chcemy odpocząć. Byłam rozczarowana, jeśli chodzi o tło, gdyż było bardzo ubogie. Autorka skupiła się zbyt na detalach, takich jak ubiór, czy drogie samochody. Z drugiej strony rozumiem ten zabieg – chciała w całej rozciągłości przedstawić grupę społeczną, którą opisuje. Pozostał jednak niedosyt. Nie mogę się wyzbyć wrażenia, że Alison i Sutton to pod względem charakteru naprawdę podobne postacie. Obie stały na czele jakiejś paczki, były niejako okrutne i żądne popularności. A także – o, ironio – obie marnie skończyły. Nie ukrywam jednak, że tego typ postaci szalenie mnie interesuje… Tym razem również z niecierpliwością oczekiwałam kolejnych informacji o Sutton, o jej numerach, a także szukałam sprawcy zbrodni. Dziwiła mnie przez całą lekturę postawa Emmy. Naprawdę nie wiem, jak ta łagodna, wyobcowana, nieco przerażona – ba, nawet bardzo – dziewczyna mogła udawać swą silną i władczą siostrę. A że nikt się nie domyślił, przeszło moje pojęcie! Nie spodziewałam się takiej naiwności, co bardzo mnie rozczarowało. Dodatkowo sama Emma nie przypadła mi do gustu, imponowało mi jedynie jej samozaparcie, upór w odnalezieniu mordercy, a także błyskotliwość. Mimo wad – słabo opisanego tła oraz naiwności w odbiorze Emmy – chwalę tę książkę głównie za intrygę, która wydaje mi się naprawdę fantastyczna. Jestem pod wrażeniem, gdyż Sara Shepard znowu wodzi mnie za nos i kusi. Z niecierpliwością oczekuję kolejnego tomu i wyjaśnień, a to samo w sobie jest istotną rekomendacją „Gry w kłamstwa”. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/