3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Odessa i tajemnica Skrybopolis

Odessa i tajemnica Skrybopolis - Peter van Olmen Jesienne wieczory są coraz dłuższe i chociaż październik nie jest tak ponury, jak zazwyczaj, to nawał nauki skutecznie odbiera humor. Stąd też moje desperackie poszukiwania prostej, łatwej i – co najważniejsze! – zabawnej lektury! Kiedy tylko dostałam w ręce „Odessę…” byłam nieco zaskoczona grubością, ale to sprawiło, że jeszcze chętniej zaczęłam czytanie. W końcu zapowiadała się nie lada zabawa – wyruszyłam w podróż do Skrybopolis, miasta pisarzy. Peter Van Olmen urodził się w Gandawie, młodość spędził w wielokulturowej Brukseli. Te doświadczenia były dla niego inspiracją literacką. Studiował ekonomię, jednak zawodowo zajmuje się psychologią. Pisarstwo jest jego największą pasją. „Odessa i tajemnica Skrybopolis” to jego debiutancka powieść, za którą otrzymał dwie prestiżowe nagrody. Aktualnie skończył pracę nad kolejnym tomem przygód dziewczynki. Odessa ma trzynaście lat i żyje inaczej niż jej rówieśnicy. Jej matka wręcz więzi ją w domu. Dziewczynka nie ma przyjaciół, uczy się w zaciszu swoich czterech ścian, a jej jedyną rozrywką jest conocne wymykanie się i wędrowanie po dachach budynków. Jej największym marzeniem jest poznanie ojca – Odessa wymyślała przez wiele lat jego postać. Wszystko zmienia się, gdy dziewczynka znajduje tajemniczą książkę, a jej matka zostaje porwana przez koszmarne stwory. Odessa poznaje wróbla, który zdecydowanie nie lubi, gdy tak się go nazywa, a on wyjawia jej tajemnicę o mieście pisarzy – Skrybopolis, a także jaki ma to związek z jej matką. Czy Odessie uda się odnaleźć i uratować matkę? Kim tak naprawdę jest dziewczynka? Z niezwykłym entuzjazmem podeszłam do tej lektury. Nie ukrywam, że zachęciły mnie słowa na tyle okładki – „podróż przez literaturę”, a także słynne nazwiska: Szekspir, Dostojewski, Kafka… Zapowiadało się naprawdę świetnie – obawiałam się jedynie tego, czy książka nie jest skierowana przypadkiem do młodszego odbiorcy, niż ja. I tak też się stało, chociaż ta kwestia nadal pozostaje dla mnie nieco zagmatwana. Pomysł na książkę był naprawdę świetny. To była autotematyczna powieść – faktycznie, podróż przez literaturę. Trzeba przeczytać trochę klasyki, by rozumieć niektóre odwołania do słynnych dzieł. Z tego względu ta książka nie nadawałaby się dla kogoś, kto nie czytał chociażby „Zbrodni i kary” Dostojewskiego, która jest jedną z moich ulubionych lektur. Pod tym względem autor poradził sobie naprawdę świetnie. Oprócz nawiązywania do słynnych dzieł i postaci, widać też toposy czysto literackie, czym zaskarbił sobie moje serce. Niestety, to równocześnie sprawiło, że książka była dosyć przewidywalna. Już od pierwszych stron, rozdziałów można było mniej-więcej przewidzieć zakończenie. Nie doświadczyłam żadnego zaskoczenia, co było rozczarowujące. Na tym fabuła traciła – o ile pomysł być ciekawy, to stracił właśnie pod tym względem. Była ona prosta i nieskomplikowana, jedyną jej zaletą natomiast ów koncept, a także szczegółowość autora, którą dostrzegałam w opisach. Pióra van Olmena było jednak uniwersalne. Autor postawił na bogactwo treści, więc do jego opisów nie mam zastrzeżeń. Były one dokładne i proste – czytało się szybko i przyjemnie, co niezależnie od wszystkiego – zawsze było i będzie dla mnie zaletą. Niestety od początku przeczuwałam, iż powieść będzie nieco infantylna i tak też było. Odessa ma trzynaście lat i głowę pełną pomysłów. Owszem, jej wyobraźnia niezwykle ubarwiała świat, dzięki perspektywie dziecka, wszystko było możliwe. Nie zmienia to faktu, że jest to postać niezwykle irytująca i uparta. Niezwykle zaślepiona swoimi magicznymi wizjami, rzadko kiedy zgadzałam się z nią i tylko w jej konflikcie z Dostojewskim i chłopcami o rzekomej „niższości” dziewczynek, stałam za nią murem. Zirytowało mnie wywyższanie Szekspira i demonizacja – aż do przesady! – Dostojewskiego. Te dwie postacie ciągle były na widelcu, autor wręcz je maglował. Oczekiwałam nieco więcej, jeśli chodzi o przedstawienie literackich postaci. Innych pisarzy van Olmen wymieniał jedynie z nazwiska, rozwinął nieco Kafkę, a Flaubert, Goethe stali z tyłu, stanowili tło. Nierozwiązaną dla mnie kwestią pozostaje pytanie – „dla kogo jest ta książka?”. Pod pewnymi względami zdecydowanie dla dzieci i młodzieży: mamy tutaj gadające zwierzęta, prostą, nieskomplikowaną fabułę, bohaterkę w idealnym wieku. Z drugiej strony autor zawarł w „Odessie…” literackie nawiązania, a i ilość stron dyskwalifikuje ją jako powieść dla młodych czytelników, którzy – nie ukrywajmy – rzadko wybierają tę czynność i książka przegrywa z komputerem. „Odessa i tajemnica Skrybopolis” bardzo namieszała mi w głowie. Niekiedy naprawdę miło spędzałam z nią czas, innym razem – modliłam się o koniec monologów wewnętrznych Odessy. To specyficzna lektura z dobrym pomysłem, ale czy wykorzystanym w pełni? Van Olmen pozostawił we mnie niedosyt i pewnego rodzaju rozczarowanie. Być może poprawił błędy w kolejnej części. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/