3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Dynastia Tudorów. Królowa traci głowę

Dynastia Tudorów. Królowa traci głowę - Elizabeth Massie, Michael Hirst Henryk VIII to jeden z najbardziej znanych władców Anglii. Był żądnym władzy królem, który nie znosił sprzeciwu. Parał się hazardem, uwielbiał sport oraz… kobiety. Wielokrotnie żonaty – znany ze swego upodobania do płci pięknej. W drugim tomie „Dynastii Tudorów” to właśnie miłość i żądzę odgrywać miały najważniejszą rolę. Czy tak w istocie się stało? Elizabeth Massie jest nagradzaną autorką horrorów i powieści historycznych. Kobieta mieszka w Wirginii, jak większość jej przodków – bardzo twórczych i kreatywnych przodków, warto dodać. Realizowali się oni w muzyce, malarstwie, pisarstwie, czy też aktorstwie. Elizabeth pokochała historię, co też daje wyraz w swych dziełach. Swego czasu była nauczycielką, lecz porzuciła ten zawód na rzecz pisania. Tym razem to ona stworzyła kontynuację „Dynastii Tudorów” na podstawie scenariusza Micheala Hirsta – autora również takiej produkcji, jak „Rodzina Borgiów”. Czasy Katarzyny Aragońskiej odchodzą w zapomnienie. Królowa Anglii zostaje odesłana z dworu i pozbawiona królewskiego tytułu. Jej córka, Maria, traci kontakt z matką, a także z ojcem. Tymczasem na salony wkracza Anna Boleyn – nowa królowa, a wraz z nią idą wielkie zmiany. Od tych mniejszych, jak inne inicjały na herbach, po zmianę panującej religii. Zamęt w Anglii pogłębia się. Spór króla z papieżem nabiera niebezpiecznego wydźwięku. Tymczasem miłość króla do Anny powoli wypala się po urodzeniu przez nią córki, księżniczki Elżbiety. Mijają miesiące, a Henryk wciąż oczekuje dziedzica. Boleyn wie, że jej godzina chwały powoli mija… Nie minęło tak wiele czasu odkąd zapoznałam się z pierwszą częścią serii „Dynastia Tudorów”. Wtedy największym mankamentem były zbyt oszczędne opisy oraz niezwykłe tempo akcji – za szybkie, w gwoli ścisłości. Byłam ciekawa, jak wypadnie „Królowa traci głowę” pod tym względem. Moją ciekawość podsycała inna autorka, zupełnie mi nieznana. Przyznam, że nadal odczuwałam braki w opisach, chociaż jednocześnie widziałam ogromną poprawę. Postacie nie były już zawieszone w próżni – miałam trochę jaśniejszy obraz w umyśle, aczkolwiek wciąż wygląd był trochę zamglony. Mimo wszystko muszę pochwalić panią Massie za naprawdę dobrą grę na emocjach. Były one na zdecydowanie wyższym poziomie, niż w poprzedniej części. „Królowa traci głowę” posiadała specyficzne napięcie, które stopniowo wzrastało, by na końcu – chociaż osoby, które znają historie doskonale wiedzą, jak się ten tom zakończy – wybuchnąć! To była znaczna i ważna poprawa, która sprawiła, iż ten tom bardziej przypadł mi do gustu. Nadal brakowało mi większego rozwlekania akcji, gdyż bardzo szybko w tej powieści przemijają miesiące i lata. Wielkim zaskoczeniem jest ochłodzenie relacji Henryka VIII i Anny Boleyn przez ten zabieg. Dzieje się to zdecydowanie w złym tempie – a co za tym idzie? Pozycja traci swój urok. W tej części niezwykle współczułam dumnej Katarzynie Aragońskiej, tak strasznie pokrzywdzonej przez los. Chociaż jej temat pojawiał się rzadko – jakby i nad autorką stał Henryk VIII, zabraniający wspominania o niej! – to zawsze z tym samym obrazem. Samotna, odrzucona królowa, która powoli upada na zdrowiu oraz na duchu. Podobnie rzecz miała się z Marią, jej córką – dziewczynką odrzuconą, a jednocześnie tak dobrą. Myślę natomiast, iż niezbyt dokładnie oddano charakter Anny Boleyn – w powieści została ujęta, jako postać manipulowana przez rodzinę. Nie widać było jej kontrowersyjnej postawy oraz wybuchowości. Wydawało mi się, iż stała na uboczu, chociaż powinna być w centrum wydarzeń. Henryk VIII z kolei znowu został przedstawiony w mistrzowski sposób – jego zmienny charakter, żądza władzy i upór, te trzy cechy były jeszcze bardziej uwydatnione! Aż strach pomyśleć, co czeka jego kolejną żonę… Mimo kilku wad druga część „Dynastii Tudorów” jest znacznie lepsza i naprawdę umiliła mi czas. Elizabeth Massie oczarowała mnie tym emocjonującym tonem w taki sposób, iż ostatnie rozdziały, strony – wręcz połykałam! Lepszy poziom i ostrzejsze wydarzenia – naprawdę polecam! Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/