3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Pretty Little Liars. Kłamczuchy

Pretty Little Liars. Kłamczuchy - Sara Shepard Nie będę ukrywać, że gdy dwa lata temu zobaczyłam zapowiedź tej książki, kompletnie ją zignorowałam. Opis wydawał mi się totalnie nieciekawy i jeszcze jakiś czas temu powiedziałabym zapewne, że nie przeczytam czegoś w tym stylu. Wszystko zmieniło się, gdy pewnego nudnego popołudnia, ściągnęłam pierwszy odcinek serialu i… wpadłam. Spodziewałam się durnej serii o nastolatkach, a otrzymałam coś pełnego tajemnic i w sumie – ekscytującego. Od tamtej pory miałam ochotę sięgnąć po papierowy odpowiednik „Kłamczuch” i ostatecznie – udało mi się to! Sara Shepard od dziecka, jak każdy, miała wiele planów na siebie. Chciała być gwiazdą oper mydlanych, projektantką klocków Lego lub genetykiem. Ostatecznie zasłynęła, jako pisarka. Inspiracją jej bestsellerowych powieści stały się jej wspomnienia z czasów szkolnych. W Polsce możemy jak na razie przeczytać jedną z jej serii – „Pretty Little Liars”, ale niedługo to się zmieni, również za pośrednictwem wydawnictwa Otwarte. „The Lying Game” swoją premierę będzie mieć już w październiku. Alison, szkolna gwiazda, znika w tajemniczych okolicznościach. Mija rok i dla jej dawnych przyjaciółek – Emily, Spencer, Arii i Hanny – jej widmo powoli odchodzi. Zaczynają jednak otrzymywać niepokojące wiadomości. Ktoś zna ich wszystkie sekrety. Tajemnice, które znała tylko Ali. „Wciąż tu jestem. I wiem o wszystkim. A.” Przyznam, że podejrzewałam, iż po lekturze książki będę strasznie rozczarowana. Myślałam, iż będę widziała różnicę, jak przy „Pamiętnikach Wampirów”, gdzie serial jest naprawdę niezły, a wersja papierowa… no cóż. Nie nastawiałam się więc na jakikolwiek „szał”, czy też „zachwyt” nad „Kłamczuchami”. Być może to właśnie sprawiło, iż ta książka ciekawie umiliłam mi czas… dokładnie kilka godzin. Język Shepard jest naprawdę prosty – to idealna książka na wakacje, jak i na każdy czas, jeśli chcemy się zrelaksować. Czyta się ją w błyskawicznym tempie. Nieskomplikowane opisy, jasno nakreślona sytuacja i wygląd bohaterów – wszystko połączone nicią tajemnicy, która zdecydowanie nie zostaje rozwiązana tak szybko! Chociaż pierwszy tom nie pokazuje w pełni, przynajmniej w porównaniu do kilku pierwszych odcinków serialu, głębi problemu dziewczyn, nadal miałam ochotę czytać. Jednak był to jedyny powód i całkowicie zgodzę się z tym, iż pierwszy tom jest dość… słabo rozbudowany. Gdyby nie to, że wiem, ile emocji dawał mi serial, zakończyłabym historię z „Kłamczuchami” na tym tomie. Pierwsza część to głównie nakreślenie sytuacji i zwykła opowieść o życiu rozpieszczonych nastolatków. To było czyste, amerykańskie zagranie, znane z łatwych filmów z dalekiego kontynentu. „Kłamczuchy” to do bólu prosta część tej serii i rozumiem, że ktoś może spasować po tej części. W tym tomie poznajemy jedynie bohaterów, ich sytuację oraz uczucia – co dzięki podzielonej na bohaterów narracji bardzo udało się Pani Shepard. To wstęp do całej serii, a dobre opisy zachęcają do dalszego czytania. Brakowało mi nieco rozpędzonej akcji, szybszego wprowadzenia na arenę tajemnicy, jednak… przymknęłam na to oko. Dużą różnicę widzę w postaciach w wersji papierowej – zarówno w ich wyglądzie, jak i niektórych zachowaniach, które sprawiły, iż inaczej ich odbierałam. Trzeba przyznać, iż serial porządnie zadziałał na mój umysł i nie, nie potrafię wyobrazić sobie większości postaci, jako blondynki. Największą rozbieżnością były jednak zachowania głównych bohaterek. Chociażby Hanna, która zyskała moją serialową sympatię, teraz była nie do zniesienia. Muszę też dodać, iż polski grafik genialnie się sprawdził. Okładki całej serii wyglądają przepięknie – są proste i symboliczne. Wyróżniają się z tłumu, od razu widać je na półce w księgarni! Mimo wad ta lektura jest idealna, jeśli chcemy się zrelaksować, dlatego też nie wahałam się, decydując, iż chcę również mieć drugi tom na półce. Z pewnością będę sięgać po kolejne części! Czuję, iż autorka w każdej kolejnej odsłonie pokaże nam więcej, a nie ukrywam… główna tajemnica jest tak idealnie skonstruowana, że chcę więcej. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/