3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Harry Potter i Kamień Filozoficzny

Harry Potter i Kamień Filozoficzny - J.K. Rowling Przez wiele lat broniłam się rękoma i nogami przed tą pozycją – czy też całą serią! Fenomen Harry’ego Pottera nigdy do mnie nie przemawiał i czułam, iż ta powieść wcale nie przypadnie mi do gustu. Z czasem doszedł jeszcze argument – „Jestem już na to za stara!”, mimo że słyszałam, że seria o młodym czarodzieju jest dla każdego, niezależnie od wieku. Ostatecznie postanowiłam zapoznać się z twórczością Rowling. Co sądzę po lekturze? Joanne Kathleen Rowling była wtedy samotną matką, zmagającą się z trudami życia codziennego i przeciwnościami losu. Podobno pewnego dnia w kawiarni na skrawkach papieru opisała chłopca z nadprzyrodzonymi zdolnościami, któremu ciągle coś się przydarza oraz jego bezdusznych opiekunów – Dursleyów. Tak powstał początek serii, która porwała miliony i sięgnęła miejsc na szczytach list bestsellerów. Podejrzewam, że większość – jestem prawie pewna – z Was zna historię Harry’ego Pottera. Sierota i podrzutek, od niemowlęcia wychowywany, w okrutnej i zimnej rodzinie Dursleyów, którzy traktowali go jak piąte koło u wozu. Chłopiec nic nie wie o swoich rodzicach. Pamiątką z przeszłości jest jedynie tajemnicza blizna na czole w kształcie pioruna. I te niesamowite zjawiska… co jest ich przyczyną? Wszystko rozwiązuje się z dniem jedenastych urodzin Harry’ego. Błędem było, iż sięgnęłam po Pottera tak późno – nie ukrywam, że w moich oczach stracił trochę magii. Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że lektura „porwie” każdego, niezależnie od wieku. Faktycznie, historia młodego czarodzieja jest pełna uroku, jego przygody są niesamowite – to przyciąga, ale… ciągle czułam niedosyt i wiem, że to wynikało z tego, że za późno zabrałam się za tę lekturę. Być może będzie to daleko idące stwierdzenie, ale sposób prowadzenia historii w niektórych momentach u Rowling, przypominał mi baśniowy typ prowadzenia narracji w „Hobbicie” u Tolkiena. W moich oczach to naprawdę dobre skojarzenie, gdyż tego Pana pokochałam. Styl Rowling w tej części był naprawdę prosty i przyjemny – już rozumiem dlaczego matki czytają ją na „dobranoc” swym pociechom. Łatwy w odbiorze język nie nastręcza trudności, a plastyczne opisy sprawiają, że obraz sam pojawia się w głowie – pióro Pani Joanne to kawałek miłego, literackiego nieba. Już od pierwszych stron zauważyłam, że bardzo różni się przedstawienie postaci między książką, a filmem. Niekiedy zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu ekranowe wzory, chociażby Dumbeldore’a, który to… w książce, jak wypowiadali się o nim notabene inni bohaterowie, był „trochę stuknięty”. Widać jednak, iż Rowling przedstawia nam plejadę naprawdę zróżnicowanych psychologicznie oraz estetycznie postaci, co bardzo przypadło mi do gustu. Żadna z jej postaci nie jest szablonowa, sztampowa. To sprawia, że swoje sympatie i antypatie miałam gdzie ulokować. Brakowało mi jednak pewnego rozwinięcia osobowości głównych bohaterów, jednak nic nie jest idealne. Bardzo ciekawie było w końcu poznać słynną trójkę przyjaciół z innej strony. Trochę bardziej dziecinnego Harry’ego, biednego rudzielca – Rona, czy też Hermionę, którą uwielbiałam w filmie, ale w książce, przynajmniej początkowo, bardzo mnie irytowała. Byłam zdziwiona, że tak inaczej odbieram tych bohaterów! Kiedy czytałam o magicznych przygodach Harry’ego zrozumiałam, dlaczego jego postać i cała ta seria to fenomen. Przedstawia ona najróżniejsze odczucia i prawdy życiowe, takie jak poświęcenie dla przyjaźni, samo zjawisko „przyjaźni”, miłość rodzicielska, podział na dobro i zło – uwierzcie, że mogłabym tak długo wymieniać! Na tym polega według mnie prawdziwa „magia” tej powieści. Jeśli ktoś, podobnie jak ja, widział wszystkie części filmu, dodam – nie ma co się obawiać utraconej zabawy z lektury. Mimo tego, iż od początku znałam zakończenie tej części, bawiłam się doskonale, dzięki bohaterom, którzy naprawdę potrafili przenieść mnie w inną, ciekawą rzeczywistość. Chociaż kilka rzeczy zgrzytało mi w „Harry’m Potterze i Kamieniu Filozoficznym” nadal uważam, że… jest to najwyraźniej książka, którą warto przeczytać! Co więcej wiem, że sięgnę po następne tomy – a to chyba samo w sobie jest dowodem na to, że dobrze po nią sięgnąć, prawda? W końcu zapierałam się rękoma i nogami, żeby tego nie robić… Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/