3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Szklany tron

Szklany tron - Sarah J. Maas Widząc wiele zachęcających recenzji, postanowiłam zapoznać się z pozycją „Szklany tron”. Zarówno tytuł, okładka i opis zapowiadały fantastyczną, pełną emocji i akcji lekturę. Czułam, iż ta lektura przypadnie mi do gustu i w istocie tak się stało. Czy miała jednak jakieś minusy? Sarah J. Maas pochodzi z Nowego Jorku, aktualnie mieszka na kalifornijskiej pustyni. Jej twórczość cieszy się niezwykłą popularnością w internecie, a „Szklany tron” to jej debiutancka na rynku wydawniczym powieść. Historię Celaeny można było śledzić już przed wydaniem, gdyż autorka umieszczała próbki opowieści w sieci, mając zaledwie szesnaście lat. Ponadto Sarah jest aktywną blogerką. Celaena Sardothien jest wyszkoloną zabójczynią – najlepszą w Adarlanie. Na skutek zdrady trafiła jednak do najgorszego miejsca na ziemi, jakim jest kopalnia w Endovier. Po roku trudnych zmagań o przetrwanie osiemnastoletnia dziewczyna może wydostać się z piekła. Książę Adarlanu, Dorian, składa jej propozycję. Celaena musi wziąć udział w turnieju, którego celem jest wyłonienie Królewskiego Obrońcy. Ma teraz jeden cel – wygrać, gdy przegra – powróci do kopalni. Uczestnicy turnieju zaczynają ginąć w tajemniczych i makabrycznych okolicznościach. Dziewczyna musi zdemaskować zabójcę, zanim sama stanie się ofiarą. Wiedziałam, że to książka dla mnie. Być może dlatego początek powieści rozczarował mnie w niejaki sposób. Bardzo dłużyły mi się pierwsze rozdziały i kompletnie nie potrafiłam wczuć się w świat, który wykreowała autorka. Ten ciężki początek sprawił, iż zaczęłam się zastanawiać – po co ja czytam tę powieść? Wytrwale jednak czytałam – z jakiegoś powodu ta książka zbiera pozytywne recenzje. I faktycznie! „Szklany tron”, po męczącym wstępie, stał się wspaniałą lekturą. Najbardziej przypadł mi do gustu sam temat. Być może nie wydaje się on oryginalny, ale był naprawdę porządnie, dokładnie wykonany. Autorka miała pomysł, który wciąga, to nie ulega wątpliwości. Fabuła niekiedy była przewidywalna, ale styl Maas sprawiał, że można było przymknąć na to oko. Opisy autorki były proste i nieziemsko przyjemne w odbiorze. Gdy przebrnęłam przez pierwsze rozdziały, zaczęłam doceniać lekkość jej pióra oraz ciekawe, zabawne dialogi, które nie były sztuczne, co niestety – przy tych, które mają rozśmieszyć – rzadko się udaje. Autorka rozbudowała świat, tło akcji jest barwne, łatwo je wyobrazić. Inaczej jest z postaciami pobocznymi, które wydawały mi się nieco szablonowe. Z pewnością na uwagę zasługuje główna bohaterka – Celaena, która to podbiła moje serce. Nienawidzę użalających się nad sobą, delikatnych niewiast, które czekają na ratunek. Odmienny typ przedstawia w „Szklanym tronie” zabójczyni. To silna, bardzo odważna kobieta. Cechuje ją sarkastyczny humor oraz chęć bycia niezależną. Ponadto nie poznajemy jej dokładniej. Autorka starannie okrywa jej przeszłość tajemnicą, którą odkrywa powoli. Przez Celaena jest jeszcze bardziej interesująca. Autorka przedstawiła nam również dwie postacie męskie – księcia Doriana oraz kapitana straży Chaola. Ten drugi całkowicie podbił moje serce i myślę, że nie zmienię zdania. Chaol był pracowitym, oddanym służbie człowiekiem, ceniącym honor ponad wszystko. Doriana natomiast nie zapamiętałam tak miło, chociaż wiem, że jako postać dało się go polubić. Był młody, ambitny, ogarnięty królewskim życiem – ale jego największą wadą było to, iż… przeszkadzał Chaolowi! Nie jest zaskoczeniem trójkąt miłosny, który się wytworzył między tymi bohaterami. Już od początku wyczuwałam romansową atmosferę. Faktycznie, jest to jeden z najbanalniejszych motywów, które zazwyczaj krytykuję na wszelkie sposoby. Teraz tego nie zrobię! Musi to być dla Was zaskoczenie, jednak tym razem uważam, iż trójkąt miłosny Maas został… świetnie opisany, wykreowany. Nie był on taki banalny i nudny, jak zazwyczaj są tego typu rozwiązania. Niezwykle dobrze bawiłam się, zastanawiając kogo wybierze bohaterka. Maas jednak nie skupia się na miłości! Celaenie to nie w głowie! Ona musi walczyć – turniej i jej „wolność” jest najważniejsza. Dzięki temu nie zabrakło w „Szklanym tronie” akcji i mocnego tempa, zwłaszcza na ostatnich stronach, gdzie już na głos wyrażałam swoje napięcie! Bardzo lubię, gdy miłość jakoś występuje w powieści, ale nie jest jej tematem, a jedynie dobrze podanym dodatkiem. Autorka postawiła właśnie na tempo wydarzeń i fabułę – za to wielki plus! Ostatecznie „Szklany tron” okazał się strzałem w dziesiątkę, bawiłam się przy nim świetnie i z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnego tomu! Polecam każdemu, kto ma ochotę na dobrą historię fantasy, która wciąga, bo ta bez wątpienia taka jest. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/