3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Wyspa Motyli

Wyspa Motyli - Corina Bomann Chętnie odpoczywam przy lekturach związanych z rodzinnymi tajemnicami. „Wyspa motyli” była jedną z tego typu powieści. Przepiękna, wręcz magiczna okładka, zapowiadała wspaniałą przygodę na odległych terenach Cejlonu. Bez wahania wyruszyłam w podróż wraz z Dianą oraz Coriną Bomann, której pióro zachwyciło mnie dogłębnie. Pani Bomann to mieszkająca w Berlinie autorka książek zarówno dla dorosłych jak i młodzieży. Uwielbia marzyć o dalekich podróżach, zwłaszcza do egzotycznych, odległych krain, czego dowód daje w „Wyspie motyli”. To właśnie ta powieść przyniosła jej niesamowity rozgłos i przez wiele tygodni okupywała szczyty list bestsellerów „Der Spiegla” i Amazon.de. Życie głównej bohaterki, wziętej prawniczki Diany, zmienia się z dnia na dzień. Jednego dnia żyje w dość stabilnym małżeństwie w Berlinie, a następnego z furią demoluje mieszkanie, gdy dowiaduje się o zdradzie. Kobieta załamuje się, jednak to nie koniec problemów. Niedługo po tych wydarzeniach wyrusza do Londynu, gdzie jej ciotka po drugim wylewie, trafiła do szpitala. Emmely ma dla Diany zadanie – kobieta ma odkryć tajemnicę ich rodziny. Długo skrywany sekret przenosi bohaterkę na Cejlon – tajemniczą, odległą „Wyspę motyli”. Corina Bomann zachwyciła mnie już od pierwszych stron niezwykłą wręcz dbałością o zachowanie odpowiedniego klimatu powieści. Historia, którą przedstawia, ma magiczną, bajkową oprawę. Atmosfera „Wyspy motyli” jest zdecydowanie tajemnicza, co bez wątpienia jest zasługą naprawdę świetnego pióra autorki. Styl Bomann to przyjemne połączenie dokładnych opisów, które mają zachwycić czytelnika swoją plastyczną formą, ale również opowiedzieć historię. W „Wyspie motyli” nie ma akcji – to nie ulega wątpliwości. Jest to opowieść – w pięknej oprawie, co dodaje jej niezwykłego uroku. Autorka nie podkręca tempa wraz z rozwojem i odkrywaniem tajemnicy rodziny Diany, to porządny minus tej powieści. Kolejnym mankamentem bez wątpienia jest spora dawka przewidywalności. Autorka postanowiła podzielić powieść na dwa okresu, z końca dziewiętnastego wieku oraz na czasy teraźniejsze. To sprawiło, że już na początku – łącząc to, co było oczywiste dla Diany – wiedziałam, jak historia się potoczy i co jest „tajemnicą”. Bomann zaskoczyła mnie jedynie w dwóch miejscach! Klimat uratował tę historię pod względem przewidywalności, mogłam przymknąć na to oko. Bomann przedstawiła piękną opowieść miłosną – niepewną, zakazaną i co najważniejsze: prawdziwą. Chyba to oczarowało mnie najbardziej i sprawiło, że czytałam „Wyspę motyli” z niezwykłą przyjemnością – i w niezwykłym tempie. Diana nie odegrała tutaj najważniejszej roli, mimo bycia główną bohaterką. Chodziło prędzej o losy Grace, jej przodkini. To właśnie ta druga najbardziej przypadła mi do gustu i wydaje mi się również, że jeśli chodzi o rozbudowanie postaci, to na niej skupiła się Bomann. Grace była odważną i zakochaną młodą kobietą. Bardzo ciekawie została ujęta jej zmiana w spoglądaniu na otaczający ją piękny krajobraz Cejlonu oraz pracujących ludzi na plantacji. Jej dobroć, upór, obawy – była dopracowana w każdym calu, a przez to naprawdę wydawała się realna. Przedstawiła miłość, której nie mogła mieć żadna z kobiet w czasach ustawianych małżeństw, a także konsekwencje, gdy ulega się temu zakazanemu uczuciu. Mimo powolnej akcji, przewidywalności, warto przeczytać „Wyspę motyli”. Autorka ma przepiękny styl i przedstawia naprawdę magiczną, wciągającą historię. Moje serce bez wątpienia poruszyła, a to rzadko zdarza się w tak upalną pogodę. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/