3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Nexus

Nexus - Ramez Naam Jest wiele teorii na temat tego, jak świat będzie wyglądał za kilkadziesiąt lat. Nie ukrywajmy są to śmiałe wizje, które często wydają się naprawdę nieprawdopodobne. Pisarze science-fiction tworzą wiele rzeczywistości, które mimo wszystko rzadko mogą zaliczać się do tych, dotyczących przyszłości Ziemi. Inaczej sprawa ma się z „Nexusem”, który to swoją wizją zachwycił – a także przeraził! – nie tylko mnie. Ramez Naam jest profesjonalnym technologiem. Jest autorem znanej pracy „More than human”. Otrzymał nagrodę im. H.G. Wellsa za zasługi dla transhumanizmu. Był zaangażowany w prace nad Microsoft Internet Explorer oraz Outlooka. „Nexus” jest jego pierwszą powieścią i możemy się cieszyć, iż nie ostatnią! Mamy rok dwa tysiące czterdziesty. Tytułowy „Nexus” to eksperymentalny nanonarkotyk, dzięki któremu ludzie mogą połączyć się umysłami. Tego typu technologia jest zakazana przez rząd amerykański, więc gdy Kade Lane zaczyna pracę nad nowym Nexusem, zna ryzyko. Złapany wraz z grupą ludzi, swoich przyjaciół, a także niewinnych ludzi, na wprowadzaniu poprawek do struktury narkotyku, nie ma wyboru – musi zacząć współpracować z ludźmi, którymi gardzi. Staje się szpiegiem ERD, organizacji do walki z nowymi typami narkotyków. Zostaje narażony na ogromne niebezpieczeństwo, które rozrasta się na niewyobrażalną skalę. Kiedy brałam do ręki „Nexusa” byłam jednocześnie zaciekawiona, a z drugiej strony przerażona. Sam opis wydawał mi się naprawdę oryginalny i to dlatego chciałam powieść dostać w swoje ręce. Jednak – ja i science-fiction? To było rzadkie i niebezpieczne połączenie, bo powiem szczerze: ja tego gatunku nie lubię. Fantastykę naukową znoszę tylko w małych ilościach. Tym razem zapowiadała się jednak lektura typowa w tym nurcie. Nie byłam pewna, czy cała powieść przypadnie mi do gustu. Już po pierwszym rozdziale jednak śmiało stwierdziłam – „Ta lektura zrewolucjonizuje moje poglądy na temat literatury science-fiction”. I tak też w istocie się stało! Od razu powiem, że nie znam się na literaturze fantastycznej naukowej – z tego względu pomysł Naama był i będzie dla mnie oryginalny. Tajemniczy narkotyk o niesamowitych właściwościach jako motyw przewodni powieści według mnie sprawdził się w stu procentach. Autor pokazał kilka stron działania tego specyfiku – zarówno argumentację, która pokazywała dobre strony wprowadzenie w życie Nexusa, jak i te złe. Ta oryginalność jest jedną z największych zalet tej powieści, drugą pozycję zajmuje – prawdopodobieństwo. Czytając niekiedy o pomysłach powieści science-fiction największym problemem było dla mnie opisywanie ludzkości i Ziemi za „x” lat. Często przypominało to bajki wyssane z palca. Ramez Naam jednak opisał naprawdę prawdopodobną wizję przyszłości! Sam styl autora jest zadziwiający. Mimo poważnej tematyki, opisy są naprawdę lekkie i przyjemne – myślę, iż trafią do każdego potencjalnego czytelnika. Rzeczywistość jest dobrze wykreowana i bardzo naturalna. Autor przedstawia nam tło, ale nie zapomina o akcji. Ten podział jest naprawdę dobrze wyważony. Jedynymi mankamentami były dla mnie przydługie sceny walki, które przez stronę, czy dwie są do zniesienia, a następnie nudzą oraz zbyt specjalistyczny język w wyjaśnianiu działania Nexusa. Warto jednak przebrnąć, biorąc pod uwagę wizję autora. Po przeczytaniu „Nexusa” zauważyłam, iż nawet jeśli była to debiutancka powieść, to autor ma naprawdę dojrzały styl, jeśli chodzi o rozporządzanie postaciami oraz akcją. Nie waha się – ma jasno wytyczony cel i chce go osiągnąć, niejednokrotnie zaskakując oraz oburzając czytelnika. Chociaż niektóre jego wybory były dla mnie kontrowersyjne, to przyjmuję jego odwagę z podziwem. Postacie w „Nexusie” są niezwykle rozbudowane. Każda z nich ma własny system wartości, przeszłość, która wpływa na ich aktualną ocenę sytuację, charakterystyczne zachowania – to wszystko stwarza naturalny obraz zwykłego człowieka. Dzięki tego typu cechom nie czułam, iż są to tylko postacie książkowe. Zarówno Kade Lane, jak i Samantha Cataranes byli dwoma przeciwstawnymi postaciami. Moja sympatia leciała od jednego do drugiego – wciąż w konflikcie. Można ich nazwać głównymi bohaterami, jednak typowo pierwszoplanową postacią był sam Nexus najnowszej generacji. Dla Sam i Kade’a jednak warto poświęcić chociaż akapit – były to osoby, które warto docenić ze względu na bardzo płynną przemianę, nie gwałtowną, a zwyczajną i naturalną. Dojrzewali i zmieniali poglądy na naszych oczach. Czyżby same superlatywy i tylko małe mankamenty? Otóż to – muszę przyznać, że i ja jestem zdziwiona, bo ta książka mnie pochłonęła, a byłam przekonana, że nie przypadnie mi do gustu w całości. Ostatecznie jednak uznaję ją za dobry znak, iż science-fiction warto czytać i się do niego przekonać! Zdecydowanie jest to jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w tym miesiącu. Polecam! Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/