3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Hobbit, czyli tam i z powrotem

Hobbit, czyli tam i z powrotem - J.R.R. Tolkien Często, gdy trafiamy na książkę, która bezapelacyjnie powaliła nas na kolana, ciężko nam powiedzieć, co nas tak zachwyciło. Tym razem ja przeczytałam tego typu powieść i spróbuję Wam krótko przedstawić, dlaczego tak bardzo mi się spodobała. A jaka to historia? O pięknej, acz niebezpiecznej krainie, dużej dawce magii, niesamowitych przygód i… małej istocie, zwanej – hobbitem. John Ronald Reuel Tolkien był profesorem filologii angielskiej oraz literatury średniowiecznej. Był również uznawany za znawcę języka staroangielskiego, staronordyckiego, starogermańskiego oraz gockiego. To nie jego wykształcenie jednak sprawia, że do tej pory go pamiętamy, a wspaniałe historie, które po sobie pozostawił. „Hobbit” to pierwsza wydana przez Tolkiena powieść, która zdobyła – i zdobywa! – rzesze fanów na całym świecie. Zachęcony tym sukcesem i ponaglany przez czytelników rozpoczął pracę nad trylogią, która zapisała się trwale w kulturze. Bilbo Baggins jest typowym hobbitem. Mieszka w swojej ciepłej norce, nie opuszcza żadnego posiłku, uwielbia spokój, więc ponad wszelką miarę wystrzega się przygód! Jednak wszystko zmienia się wraz z pojawieniem Gandalfa, mającego plany wobec Bilba. Po spotkaniu z czarodziejem do miłej norki hobbista przybywają niespodziewani goście – krasnoludy. W gwoli ścisłości w liczbie trzynastu. Celem ich wizyty jest poznanie nowego towarzysza podróży, a zarazem ich własnego, podobno najlepszego – włamywacza. Krasnoludy chcą odzyskać Samotną Górę, ich dawne królestwo, zajęte przez niewyobrażalną bestię, smoka Smauga. Co się dzieje, gdy Bilbo zgadza się na przygodę? Jak bardzo ta podróż go zmieni? Naprawdę długo czekałam z czytaniem czegokolwiek od Tolkiena – zawsze wydawało mi się, że to jeszcze nie odpowiedni moment na jego pióro. Och, jak bardzo się myliłam! Czas czytania tej powieści był jednym z lepszych podczas tych wakacji. Przeżywałam wszystkie przygody, jakbym faktycznie brała w nich udział – to, jaki realizm i brak przesady bił od tekstu Tolkiena do tej pory mnie zadziwia. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, podczas lektury, to bez wątpienia charakterystyczny styl autora. Pewnego rodzaju gawęda – z licznymi dygresjami oraz bezpośrednimi zwrotami adresata. To pokochałam już od pierwszego akapitu! Czułam się, jakby ktoś opowiadał mi tę historię, wchodził ze mną w interakcje, a nie jakbym czytała zwykły, „martwy” tekst. Jest to jedna z cech opisów Tolkiena, która sprawia, iż rzeczywistość, którą opisuje, nabiera niezwykłego, realnego wyrazu. Działa to na wyobraźnię i to w magiczny sposób. Cała sceneria nabierała rzeczywistych kształtów, postacie były wykreowane bardzo naturalnie – i naprawdę, Tolkien nie przynudzał. Był konkretny w swoich opisach, co bardzo mnie zaskoczyło. Sam pomysł na historię Bilba jest bardzo oryginalna. Tolkiena można nazwać ojcem fantastyki – potwierdzam to. Rozpoczął coś, co mamy do dziś – elfy, krasnoludy, czy też unikalne hobbisty. Zadziwiał mnie ogrom świata, który przedstawił w swojej pierwszej – nie ukrywajmy, że objętościowo małej! – książce. Jest to fantastyczna, przemyślana w każdym szczególe rzeczywistość. W tej krótkiej powieści znajdziemy wszystko, co jest kwintesencją fantastyki – wcześniej wymienione mityczne wręcz postacie, ale równocześnie magiczne przedmioty, mity, legendy, proroctwa. Genialna otoczka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Bilbo już od pierwszych stron przypadł mi jako postać do gustu. Polubiłam wszystkie jego cechy – ciągłą tęsknotę za domem, strach przed nieznanym, zdolność do radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Zżyłam się z Bilbem – był naprawdę optymistyczną postacią, która potrafiła mnie rozbawić, a równocześnie wzruszyć. To nie moje ostatnie spotkanie z twórczością tego autora. Bez wątpienia sięgnę również po jego „Władcę pierścieni”, który już grzeje miejsce na mojej półce. Czuję, iż „Hobbit” zajmie wyjątkowe miejsce w moim czytelniczym sercu. Każdy, kto nie rozpoczął jeszcze swojej przygody z Tolkienem, polecam rozpocząć ją właśnie w tym momencie – czuję, że nikt nie będzie rozczarowany. Ta książka to jednak wielka podróż – po rozległych krainach z oryginalną kompanią. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/