3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Magiczna gondola

Magiczna gondola - Eva Völler Ta piękna, sensualna okładka zapowiadała oryginalną historię. Magiczny motyw Wenecji, podróż w czasie, przystojny młodzieniec… czy to nie brzmi zbyt banalnie? Jednak jak się okazuje – autor potrafi zdziałać cuda i oczarować czytelnika nawet czymś, co jedynie wydaje się błahe. Eva Völler to niemiecka autorka, która od dziecka uwielbiała wymyślać historie, czego daje dowód w dorosłym życiu. Z zawodu jest związana z prawem – pracowałam już jako sędzia oraz adwokat. Jest również znawczynią Wenecji, co pokazała w swojej pierwszej książce dla młodzieży – „Magicznej gondoli”. Siedemnastoletnia Anna spędza wakacje w Wenecji wraz z ojcem – archeologiem oraz matką – profesorem fizyki. Traktuje je jako wyjazd konieczny, którego szczerze mówiąc nie chciała. Całe dnie spędza na samotnych spacerach po mieście, a czas jej się dłuży. Wszystko zmienia się, gdy pewnego dnia widzi czerwoną gondolę, gdy wszystkie inne w Wenecji są czarne. W tym samym czasie podczas spaceru kusi się na zakup jednej z weneckich masek w kształcie kota. Niedługo po tych wydarzeniach dziewczyna wybiera się na regata storica wraz z rodzicami. Oglądając paradę historycznych łodzi ma to nieszczęście, iż wpada do brudnego kanału. Ratuje ją pewien urzekający młodzieniec, wciągając na pokład czerwonej gondoli… i tak zaczyna się jej historia. Anna przenosi się w czasie, zanim wróci na pomost. Odtąd rozpoczyna przygodę z XV-wieczną Wenecją – pełną skrytobójców, brudu i tajemnic. Znikają wystawy sklepowe, światło na ulicach, a dziewczyna budzi się naga, bez swojej ukochanej torby z Ipodem, w podejrzanym towarzystwie pewnego brodacza. Nieciekawa sytuacja, czyż nie? Historia, którą przedstawiła nam Völler, obfituje właśnie w wydarzenia, epizody, które nie są znamienite dla gatunku książek młodzieżowych. Wielokrotnie autorka odnosiła się do brudu, nieczystości – było to dla mnie zaskoczenie! Z drugiej zaś strony otaczają nas luksusy – przykładem jest przepych w domu Marietty, bardzo popularnej kurtyzany. Dzięki tym kontrastom łatwiej było wyobrazić sobie tamte czasy – pełne różnic społecznych, klasowych. O ile w wypadku przedstawienia rzeczywistości XV-wiecznej Wenecji Völler poradziła sobie śpiewająco, to jeśli chodzi o język postaci nie zawsze udawało jej się dopasować do epoki. Wyraźna różnica między naszymi czasami, a wenicjańską mową z tamtego wieku była widoczna jedynie na początku, gdy autorka wprowadzała nas w klimat powieści, a także na końcu, gdy żegnała nas z nim. Cały środek powieści sprawiał wrażenie zapomnianego pod tym względem – naprawdę mnie to rozczarowało. Jeśli zaś chodzi o same opisy – nie mam im nic do zarzucenia. Widać, iż autorka naprawdę jest znawczynią tego pięknego miasta i idealnie przedstawiła jego topografię. Niekiedy miałam wrażenie, iż naprawdę przenosi nas w czasie, w tamte miejsca i szczerze – nie mogę się teraz doczekać, aż i ja zwiedzę Wenecję! Mam również nadzieję, iż zobaczę ją oczami Völler. Jak można się domyśleć, tło tej historii naprawdę przypadło mi do gustu. Jest to na pewno zasługa języka autorki, który przypadł mi do gustu – opisy były plastyczne, idealnie obrazowały sytuację. Książkę dzięki temu czytało mi się przyjemnie i lekko – aczkolwiek ta gruba księga wcale nie była taka lekka! Anna to dla mnie postać z gatunku tych, których nie lubię – dziewczyna była po prostu tępa. Nie chodzi mi o jej brak talentu do matematyki, tym poszczycić się może większość społeczeństwa, a brak elementarnej wiedzy z zakresu historii, która po prostu mnie załamała. Niekiedy mam wrażenie, że autorzy tworzą postacie, które mają odzwierciedlać naszych nastolatków. To błąd – osobiście wiem, kim jest delfin we Francji. Ba, potrafię podać datę dzienną śmierci Ludwika XVI. Z każdą kolejną stroną moja niechęć do tej postaci malała – w jakimś stopniu dziewczyna rehabilitowała się. Chociaż nie jest historycznym geniuszem, to odznaczała się czymś, czego brakuje reszcie żeńskich postaci w powieściach młodzieżowych. Czym? Zaradnością! Mimo sytuacji, w których się znajdywała, starała się znaleźć z nich wyjście, a nie panikować i czekać na „księcia z bajki”. A co z innymi postaciami? Rozbudowane, dobrze nakreślone. Często autorzy zapominają o nich, jednak Völler sprostała moim oczekiwaniom. Każdy z bohaterów czymś zapadł w mojej pamięci – byli barwni, co bardzo sobie cenię. Pomysł na fabułę strasznie mnie oczarował. Niekiedy „Magiczna gondola” jest porównywana do „Czerwieni rubinu” – zdecydowanie ta książka jest lepsza! Motyw podróży w czasie jest ciekawiej zbudowany według mnie. Podróżnicy nie mogą zdradzić niczego z przyszłości osobom, które spotkają w danej epoce. Ta pewnego rodzaju blokada przeinacza ich słowa – chociażby „toaleta” to „wychodek”, a „Ipod” jest „lusterkiem”. To naprawdę ciekawy pomysł, podobnie jak dostosowywanie się rzeczywistości do osób, które przeniosły się w czasie. Widać, iż autorka skupiła się nad fabułą. „Magiczna gondola” to powieść, która mnie zaskoczyła – nie spodziewałam się kompletnie tego, co otrzymałam. To dobra książka na kilka wieczorów, która naprawdę wciąga! Dowodem tego jest chociażby to, iż już teraz sięgnęłam po drugi tom. Polecam każdemu, komu podoba się seria Poza czasem, a także tym, którzy chcą się oderwać od rzeczywistości – Völler wpakuje Was do gondoli i na kilka dni zamknie w XV-wiecznej Wenecji. Dla mnie ta podróż była niezwykła. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/