3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Cień i kość

Cień i kość - Leigh Bardugo Dawno nie czytałam prawdziwej powieści fantasy. Takiej książki, która rozbawiłaby mnie, a równocześnie zachwyciła wspaniałą akcją. Brakowało mi historii przypominającej mi to, jak byłam młodsza i zaczynałam przygodę z tym wspaniałym gatunkiem. Na półkach księgarni jest coraz mniej tego typu powieści, jednak z wybawieniem przybyło wydawnictwo Papierowy Księżyc, a z nim – „Cień i kość”. Leigh Bardugo to amerykańska pisarka, która dorastała w Los Angeles. Pracuje jako charakteryzatorka w L.B. Benson. Mieszka aktualnie w Hollywood i można ją niekiedy usłyszeć, jak śpiewa ze swoim zespołem – Captain Automatic. Jak widać na załączonym obrazku – prawdziwa artystyczna dusza. Jej debiutancka powieść „Cień i kość”, wchodząca w skład „Trylogii Grisza” podbiła listy bestsellerów. Trafiła na szczyt notowań według New York Times, a prawa do ekranizacji wykupił producent filmów o „Harrym Potterze”! Ravka straciła na swej świetności – niegdyś potężne i dumne państwo kuli się pod naporem Fałdy Cienia. Ludzie powoli tracą nadzieję, iż sytuacja kiedykolwiek się zmieni. W nieprzeniknionej ciemności czają się krwiożercze bestie, a Ravka ponadto jest atakowana przez sąsiadów. Nawet potężni Griszowie nie potrafią uratować kraju. Jednak istnieje jeszcze płomyk – czy też „promyk” – nadziei. Alina Starkov jest sierotą – od zawsze była mała, chorobliwie szczupła i blada. Poznajemy ją podczas podróży w stronę Fałdy Cienia. Pracuje jako kartografka, chociaż w tej dziedzinie nie przoduje. Warto dodać, iż jest beznadziejnie zadurzona w swym najlepszym przyjacielu z sierocińca – Malienie Orecev. Muszę na początku stwierdzić, że całym moim sercem pokochałam tę historię. Pierwsze, co je podbiło, to wykreowana przez autorkę rzeczywistość. Zrobiła to od podstaw, co najbardziej mnie urzekło. Uwielbiam, kiedy świat w książce jest całkowicie zależny od autora i może on tworzyć to, co mu się podoba. Pokochałam również rosyjskie motywy – cerkiew, car, caryca – który się ujawniły w trakcie lektury. Przyznam szczerze, że rzadko spotykam inspiracje naszą słowiańską kulturę w literaturze amerykańskiej. Historia, którą sprezentowała nam Bardugo obfitowała w zwroty akcji – czytałam tę książkę w biegu i nie, nie chciałam jej kończyć! Z drugiej strony nie mogłam odłożyć spokojnie jej na bok, bo zaraz miałam ochotę otworzyć ją ponownie! Akcja parła do przodu, była pełna śmiesznych momentów, jak i tych, które zaparły mi dech. To była lektura pełna przyjemności – smuciły jedynie ubywające do końca kartki. Pani Bardugo prezentuje nam świat z magiczną mocą Griszów – kogoś na kształt magów. Łączą się oni w zakony i każdy z nich ma jakąś swoją specjalizację. Przyznaję, iż na początku – mimo pewnego rodzaju samouczka – ciężko było mi się zorientować, kto czym się charakteryzuje. Warto jednak przebrnąć przez wstęp i powoli wsiąknąć w ten świat. Uwierzcie – dzieje się to bardzo szybko! Oprócz genialnej akcji – pełnej napięcia i dynamizmu – nie szczędzi nam powieść dobrze skonstruowanych bohaterów. Główna postać – Alina Starkov – to dziewczyna pełna uporu. Ma swoje zasady, których nie chce łamać. To silna osoba, która nie chce użalać się nad sobą. Z drugiej zaś strony to wciąż pokrzywdzona sierota, samotna na tym świecie i niepotrafiąca znaleźć swojego miejsca. Z tego powodu popełnia kilka zasadniczych błędów, które wiele ją kosztują. W „Cień i kość” znajdziemy jasny podział na „dobro-zło”. Tę drugą frakcję reprezentuje Drakling – postać tajemnicza i niezwykle zmienna. Przyznaję – pokochałam go od pierwszych stron, na których zaczął występować i to się chyba nie zmieni. Jest szalony, opętany żądzą władzy i bezlitosny – idealny bohater w moich oczach! Niezwykły klimat tej książki wciąga i nie można się oderwać. Autorka zaskakuje, nie ukrywam, że często myślałam, iż Alina zrobi coś innego, a tutaj – klops i na przekór czytelnikowi! Bardzo lubię to uczucie, gdy nie wiem, czego spodziewać się na następnej stronie. „Cień i kość” przyciągały mnie od dawna – niezwykła okładka (obie! Polska również jest genialna!), naprawdę dobre opinie, pod którymi się podpisuje i zachęcający opis. Myślę, że będzie to jedna z lepszych premier tego miesiąca. Czy zachęcam do czytania? Jeszcze pytacie? Jak najbardziej! Jest to tak niezwykła pozycja, że nie wiem, jak wytrzymam do wydania drugiego tomu! Najbardziej emocjonująca powieść, jaką do tej pory czytałam w tym miesiącu. Czyta się z wypiekami na twarzy i zapartym tchem. Być może to perełka lipcowych premier? Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/