3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Déjà vu

Déjà vu - Jolanta Kosowska Nigdy nie byłam w Wenecji, jednak po lekturze „Déjà vu” Jolanty Kosowskiej mogę śmiało stwierdzić, że muszę tam pojechać. Autorka wprowadziła nas w świat zagmatwany, niejasny… A to wszystko zostało okraszone wspaniałą dawką egzotycznego południa Europy, który czaruje chyba każdego. Jolanta Kosowska w zeszłym roku zadebiutowała powieścią „Niepamięć”. Pochodzi z Opolszczyzny i skończyła wrocławską Akademię Medyczną. Z zawodu jest lekarką wyspecjalizowaną w trzech dziedzinach. Od paru lat mieszka i pracuje w Dreźnie. Jej pasją są podróże oraz… pisanie książek! Główny bohater, Rafał Wroński, wraca po kilku latach emigracji do Polski. Wynajmuje mieszkanie, którego przeszłość zaczyna go prześladować. Rafał powoli odkrywa prawdę o poprzednich mieszkańcach i nagle – dosłownie – zaczyna żyć ich życiem. Pamięta zdarzenia, których nigdy nie przeżył, mówi językiem, którego nigdy się nie uczył, pamięta ludzi, których nigdy nie spotkał i… kocha kobietę, której nie zna. Kiedy przeczytałam opis powieści, wiedziałam, że muszę ją przeczytać! Nadal nie żałuję tej decyzji, chociaż książka odbiegła wyraźnie od moich oczekiwań. Pani Jolanta stworzyła historię zagmatwaną, jak już wspomniałam. Nie tylko bohater nie wie, czemu żyje w inny sposób niż dotychczas, czytelnik również – bądźmy szczerzy! – nie wie, co się dzieje! Lubię tajemnice w historiach, jednak tylko i wyłącznie wtedy, kiedy są one rozwiązywane. Tylko wtedy w moich oczach to ma sens. Tymczasem, gdy skończyłam „Déjà vu”, odłożyłam egzemplarz i zadałam sobie pytanie – „O co chodziło?”. Poniekąd zakończenie zostało wyjaśnione, tak minimalnie, jednak dla mnie to za mało. Wciąż pozostał niedosyt i uczucie konsternacji. Przez połowę powieści przebrnęłam właśnie z pytaniem – „O co chodzi?”, a to uczucie nie podobało mi się. Miałam wrażenie, że historia wewnątrz rozmija się z tym, co przeczytałam z tyłu książki. Być może ta tajemniczość miała zdezorientować czytelnika? To byłby plus, gdyby zostało wykorzystane w pewnych granicach! Nie można czytelnika zostawiać z ciągłym pytaniem i takim niedosytem… Bez wątpienia „Déjà vu” ma genialny klimat. Stwarzają go niesamowite, rozbudowane opisy, których jest pod wrażeniem. Są one naprawdę na wysokim poziomie – plastyczne, wyrafinowane. Obrazują historię, ułatwiają wyobrażenie jej sobie. Autorka posiada dobre pióro, które faktycznie przeniosło mnie do Wenecji. Widać było też, że Pani Kosowska wie o czym pisze, że to miasto nie jest jej obce – zna zarówno zwyczaje, jak i topografię, co nadawało niezwykłego realizmu podczas czytania. Czyje życie przejmuje Rafał? Marco Marconi, to w połowie Włoch, który naucza etyki zawodowej na uczelni. Studenci go kochali, ludzie byli oczarowani jego osobowością. Marco to postać naprawdę ciekawa – chociaż poznajemy go dopiero po śmierci, relacje osób, które go znały, stwarzają obraz niezwykłego człowieka z ciekawym podejściem do życia. Jest on naprawdę rozbudowanym bohaterem, chyba najbardziej ze wszystkich, które przedstawiła nam w „Déjà vu” Kosowska. W powieściach zawsze próbuję znaleźć swojego ulubionego bohatera i mimo całej niezwykłości Marka, to nie on nim został, a jego najlepszy przyjaciel – Paolo. Jest on artystą, człowiekiem zabawnym, a przy tym.. dość specyficznym. Został takim moim „małym światełkiem” w całej historii. Na pewno to właśnie jego zagadki oraz oryginalną osobowość będę wspominać. Sama kreacja głównego bohatera pozostawia wiele do życzenia, gdyż Rafał rzadko pojawia się w historii – przynajmniej w początkowej fazie. Jego imię poznajemy dopiero po osiemdziesięciu stronach powieści! Nie był on też wyraźnie zarysowaną postacią, co bardzo mnie rozczarowało. Chociaż „Déjà vu” nie spełniło do końca moich oczekiwań, z całą śmiałością mogę polecić tę książkę… pasjonatom niezwykłych klimatów, bo to, jak wspomniałam, jest na naprawdę dobrym poziomie. Opisy tworzą tajemniczą, zagadkową Wenecję. Autorka poruszyła mój zmysł estetyczny i głównie to podobało mi się w jej powieści. Sam pomysł na fabułę również jest bardzo dobry, ale dla mnie było w nim zbyt wiele zagadek i niedomówień – tym właśnie straciła ta pozycja w moich oczach. Muszę też dodać, tak nieśmiało, bo rzadko to robię, iż okładka jest naprawdę magiczna. I chociaż książki się po niej nie ocenia, to ta bardzo cieszy oczy. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/