3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Zasupłana historia

Zasupłana historia - Agnieszka Tyszka Dzisiejszy świat pędzi do przodu, literatura również. Odnajdywane są nowe motywy, innowacyjne gatunki, by tylko zaskoczyć czytelnika. Agnieszka Tyszka udowodniła mi jednak, iż wcale nie potrzeba tak wiele, by oczarować czytelnika. A na czarowaniu – ta „Dobra Wróżka” zna się naprawdę dobrze. Pani Tyszka na naszym polskim rynku pisze od dawna – są to historie krótkie, jak i te dłuższe. Inspiracją pisarki są jej trzy córki, które dodają jej naprawdę wiele weny. Z wykształcenia polonistka, zajmowała się niegdyś dziennikarstwem prasowym. Warto dodać, iż pisała bajki dla dzieci, które – uwaga! – ukazywały się w popularnym programie „Jedyneczka”! „Zasupłana historia” to moje pierwsze spotkanie z Agnieszką Tyszką i powiem na wstępie – będę wspominać je bardzo dobrze. Jest to kolejna książka wydawnictwa Egmont z serii „Niebieskie migdały”, które być może już nieco znacie. Poznajemy Kaję – zwyczajną dziewczynę, naprawdę do bólu normalną. Jest dzieckiem XXI wieku – narzeka na swój wygląd, zbyt duży nos, mysie włosy; buntuje się przeciwko rodzicom, a szkoła nie idzie jej znakomicie. Jest zwyczajna, po prostu. Jej pasją jest jednak dzierganie – włóczka, supełki i wszystko, co z tym związane. Wszystko zmienia się w dniu, w którym ją poznajemy. Stojąc na przystanku Kaja obserwuje, jak pewnej kobiecie tłucze się lusterko. Historia rozpoczyna się właśnie pytaniem – „Siedem lat nieszczęścia? A może szczęścia?”. To od głównej bohaterki zależy odpowiedź. Zbiegiem okoliczności dziewczyna przejmuje opiekę nad małą Marysią – wnuczką ich dozorczyni, pani Bogusi. To małe dziecko wychowuje się z babcią, już na pierwszy rzut oka widać, iż jest im ciężko. Mimo że dziewczyna nie przepada za dziećmi, postanawia pomóc Marysi i wymyśla… zabawę. Zmienia życie małej w bajkę – dosłownie i w przenośni. Już od pierwszych stron rzucał mi się w oczy oryginalny pomysł na książkę. Był on prosty, ale naprawdę mnie wciągnął. Z przyjemnością czytałam o nowych pomysłach Kai, która z takim oddaniem zajęła się Marysią. Bardzo wiele dodało pozytywów książce ów motywy baśniowe. Znajdziemy w powieści wiele nowoczesnych reinterpretacji znanych nam z dzieciństwa historii i wszystkie… są naprawdę genialne! Poznamy między innymi historię o Kapciuszku, Czerwonym Pazurku czy Śpiącym Królewiczu – wszystko w nowej formie! Kreacja postaci również mnie zachwyciła. Najbardziej urzekło mnie w nich to, iż były tak bardzo naturalne. Kaja to dziewczyna, która dzięki spotkaniu z Marysią zmienia swój pogląd na otaczający ją świat. Zaczyna dostrzegać z wielką mocą niesprawiedliwość świata, ale także swoją własną. Widzi, ile ma szczęścia, że ma rodziców, kochającą, acz zwariowaną rodzinkę z całym zapasem kuzynów i kuzynek, których spotyka na urodzinach u dziadka. Kaja to postać, która ewoluuje. Zmienia się w istną Dobrą Wróżkę, kiedy pomaga Marysi. Mała dziewczynka przeżywa baśń na żywo! Byłam pod wrażeniem zaangażowania Kai oraz jej przyjaciółki – właściwie wszystkich, którzy postanowili jej pomóc w tej zabawie. Historia, którą stworzyła Agnieszka Tyszka, jest naprawdę ciepła. Wielokrotnie parsknęłam pod nosem ze śmiechu, czy też zwilgotniały mi oczy. Jestem tym bardziej zdziwiona moimi reakcjami, biorąc pod uwagę, że ta opowieść ma troszkę ponad dwieście stron! Mimo krótkiej formy jest bardzo pouczająca i interesująca. Książkę pochłania się błyskawicznie. Jest to również zasługa prostych opisów. Są one naprawdę przyjemne w odbiorze, a to, co najbardziej mi się podobało to niewymuszona stylizacja baśniowa w historiach, które tworzy dla Marysi Kaja. Autorka stosuje znane zwroty w nowoczesnej formie, chociażby: „Dawno, niedawno temu”. Nie spodziewałam się tak pouczającej lektury. „Zasupłana historia” kończy się również zaskakująco, co jest jej kolejnym plusem. A może jakiś minus? Nie wiem, czy można do nich zaliczyć to, że ze smutkiem żegnałam bohaterów – ot, za krótko! Nadzieję daje krótkie „CDN” na końcu, chociaż… czy autorka powinna pisać kontynuację? Jeśli to zrobi, to mimo wszystko na pewno przeczytam, bo ta historia – choć krótka – zajmie jakieś wyjątkowe miejsce w moim sercu. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/