3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Saga księżycowa. Scarlet

Saga księżycowa. Scarlet - Marissa Meyer Marissa Meyer nie kazała długo mi czekać na kolejne spotkanie z „Sagą księżycową”. Przyznam szczerze, że bałam się trochę powrotu do tej serii. W pierwszej części autorka niezwykle zachwyciła mnie swoją reinterpretacją baśni o Kopciuszku, ale co mogłaby wymyślić w następnej części? Obawiałam się, że zrezygnuje z tego typu motywów na rzecz rozwijającej się akcji. Jednak – nic bardziej mylnego! Pani Marissa Meyer to autorka, która zdobyła dużą popularność nie tylko za granicą. Jej czarująca „Saga księżycowa” zdobyła – i zdobywa! – rzesze fanów również w Polsce, do których i ja się zaliczam. Od dzieciństwa uwielbiała baśnie, czego wyraz dała w prezentowanej historii. „Scarlet” już w pierwszym tygodniu znalazła się na szczycie list bestsellerów New York Times, a ja po lekturze mogę zapewnić, że zdecydowanie zdobyła zasłużone miejsce! Protoplastą Scarlet był znany nam – Czerwony Kapturek. Dziewczyna mieszka w małym miasteczku Rieux we Francji wraz z babcią. Prowadzą spokojne życie gospodarcze – sprzedają swoje uprawy i nie wadzą nikomu. Jednak ta sielanka kończy się w dniu, w którym babcia Scarlet, Michelle Benoit, znika. W jej pokoju wnuczka odnajduje wycięty czip ID oraz tablet. Dziewczyna nie daje przekonać się policji, iż jej babcia uciekła. Przeczuwa coś znacznie gorszego… By dopełnić całości znanej nam baśni, pojawia się również Wilk. To on pomaga Scarlet w poszukiwaniach ukochanej babci. Jednak doskonale wiemy, jak bardzo przebiegła była ta istota, więc… czy aby na pewno ma on dobre zamiary? W międzyczasie we Wschodniej Wspólnocie sytuacja zaczyna wyglądać katastrofalnie. Więzień królowej Luny – znana nam Cinder – podejmuje desperacką ucieczkę. Dziewczyna-cyborg wyrusza w podróż, która ma odpowiedź na pytania odnośnie jej życia sprzed operacji. Książę Kai tymczasem stara się ugłaskać kapryśną królową Levanę – jednak Luna mimo wszystko atakuje ziemię. To sprawia, że młody cesarz ryzykuje i stawia wszystko na jedną kartę. Marissa Meyer naprawdę podkręciła tempo historii drugim tomem. Warto zauważyć, jak bardzo rozwinęła akcję. Niekiedy miałam wrażenie, że przez to odchodzi od pomysłu baśniowości w historii, jednak wtedy diametralnie odbijała się i dawała mały znak, motyw, który był wyraźnym sygnałem, iż tak – to nadal jest Czerwony Kapturek! Autorka idealnie rozwinęła akcję. Byłam aż zdziwiona ilością dynamicznych scen. Zazwyczaj nie spotykam się z taką ich liczbą, jednak Meyer bardzo dobrze sobie z nimi radziła. Ma ona naprawdę ogromny talent, jeśli chodzi o opisy. Widać, że umie tworzyć zarówno sceny baśniowe, magiczne, jak i te dramatyczne, z dużą ilością krwi. „Cinder” pozostawiła wiele niedopowiedzianych rzeczy, które w tym tomie skutecznie autorka odkrywa. Poznajemy przeszłość cyborga – to, jak trafiła na Lunę, a także kto jest w tę sprawę zamieszany. Jak się okazało – losy dwóch bohaterek splotły się nierozerwalną nicią, a co z tego wyniknie? Meyer już w pierwszym tomie zachwyciła mnie swoją kreacją bohaterów. W tym również pokazała na co ją stać. Tytułowa bohaterka – Scarlet – to dziewczyna silna i uparta. Odważnie dąży do celu, nie brakuje jej samozaparcia. Zalicza się zdecydowanie do postaci mocnych i takich, o których nie zapominamy dzięki temu, że jest „nie tylko zarysowana, ale i pokolorowana”. Zresztą w podobny sposób został stworzony Wilk – postać tajemnicza, która naprawdę ubarwiła tę historię. To mężczyzna, który nie wie wiele o świecie, a rządzą nim pewnego rodzaju pierwotne instynkty. Cieszę się też, że autorka pokusiła się o pewne komediowe akcenty, a jednym z nich jest na pewno Kapitan – czy raczej Kadet – Carswell Thorne. Bohater zabawny, szczery i prostolinijny. Po prostu czarujący! „Scarlet” obfitowała w zwroty akcji, dynamiczne momenty, a ciekawa fabuła dopełniła całości. Jak widać – jest to przepis na to, by prawie pięćset stron pochłonąć w naprawdę krótkim czasie. Już od pierwszych stron autorka wciąga w historię w taki sposób, że czytelnik nie ma wcale ochoty odkładać lektury na później. Równocześnie tom zakończył się w taki sposób, że szczerze nie wiem, jak wytrzymam do kontynuacji. Jestem równocześnie ciekawa nowego baśniowego pomysłu – o ile będzie? – a także rozwiązania sytuacji z wrogą planetą, Luną. Marissa Meyer tworzy piękne, interesujące historie, a „Sagę księżycową” mogę polecić każdemu. To seria pełna emocji, która naprawdę umila czas. Ostatni wydany tom jest zapowiedzią czegoś wielkiego i mocnego – czekam z niecierpliwością! Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/