3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Kobieta niespodzianka

Kobieta niespodzianka - Piotr Kołodziejczak Jak niektórzy wiedzą – lubię czytać polskich autorów. Niekiedy możemy wśród rodzimych pisarzy znaleźć prawdziwe perełki. Zawsze, kiedy mam okazję, sięgam po rodaków, więc gdy w dłonie wpadła mi „Kobieta niespodzianka” Piotra Kołodziejczaka, nie wahałam się długo. Zwłaszcza, że niedawno miałam okazję przeczytać „W kajdankach namiętności” tegoż autora. Piotr Kołodziejczak wydał już siedem powieści i po tych dwóch, które już poznałam mogę powiedzieć, iż jest to pisarz idealny, jeśli chcemy się zrelaksować. Autor ponadto komponuje oraz zarządza firmą kosmetyczną. Należy do różnych stowarzyszeń twórczych. Jako pisarz – dla mnie – jest bardzo miły w odbiorze, a jego „Kobieta niespodzianka” tylko podbiła mnie w tym zdaniu. Poznajemy czteroosobową, zwyczajną, polską rodzinę. Andrzej i Magda są małżeństwem od wielu lat. W dodatku udanych lat. Ich życie układa się spokojnie, znają się od podszewki. Doczekali się dwójki wspaniałych dzieci, przynajmniej jak na te czasy. Starsza córka Basia to dziewczyna rezolutna i trochę stłamszona przez realia świata – oszukana w pracy, próbuje ułożyć swoje młode życie „na nowo”. Romek jest jej młodszym bratem – typowym nastolatkiem, spędzającym dnie przed komputerem, ale w gruncie rzeczy porządnym i niezepsutym dzieciakiem. Wiedzie im się naprawdę dobrze, do czasu gdy do Andrzeja dzwoni tytułowa „Kobieta niespodzianka”. Przez całą powieść miałam teorię na to, kim ona jest. Ostatecznie – odpowiedź okazała się nad wyraz banalna, aczkolwiek! Nie przewidziałam jej! Kiedy zaś doszłam do tego wniosku, autor znowu mnie zaskoczył. Dwukrotne zadziwienie mnie w zakończeniu sprawiło, iż naprawdę doceniłam Piotra Kołodziejczaka. Jego powieść jest napisana naprawdę prostym językiem, który sprawia, że czyta się tę książkę szybko i sprawnie. Ponadto – na co niektórzy narzekają, ale ja akurat należę do grupy zwolenników – autor często robił śmieszne dygresje, czy też rozważania, które ubarwiały historię rodziny Andrzeja. Język to jedna z głównych zalet tej powieści. Jest on na tyle barwny, a narrator tak spostrzegawczy, że często śmiałam się pod nosem. Autor czynie trafne uwagi odnośnie otaczający nas świata. Narracja jest bardzo realistyczna – tworzy to prosty obraz świata, w który możemy się zagłębić. Przyjemnie czyta się tę historię, zwłaszcza, że jest dla nas niespodzianką. Piotr Kołodziejczak stworzył rodzinę, która była poukładana. Były w niej niesnaski, radości, smutki – jak w normalnym życiu. Pokazał jednak, iż pewnego dnia wszystko może się zmienić i nawet najbardziej zwyczajna egzystencja, zostanie wtedy wywrócona do góry nogami. Wadą powieści na pewno jest swoisty brak zakończenia. Książeczka jest króciutka! Nie ma nawet dwustu stron! Z tym większym żalem czytałam ostatni rozdział, który tak mnie zaskoczył i sprawił, że odłożyłam powieść skonsternowana… Bo jakże to? Nie wiemy, co dalej z rodziną Andrzeja po niespodziance! Mimo wszystko książka podobała mi się – było w niej dużo tego typowego humoru autora, który poznałam już w poprzedniej jego powieści. „Kobieta niespodzianka” to historia idealna, jeśli chcemy się odprężyć i ja na pewno będę wspominać ją miło. Ponadto udowadnia, iż czasami warto sięgnąć po polskich autorów, na których tak często się zamykamy. W Polsce też są dobrzy autorzy; Piotr Kołodziejczak jest tego przykładem. Z chęcią sięgnę po inne książki tego pisarza. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/