3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Przędza

Przędza - Gennifer Albin Ciężko znaleźć teraz w dziale literatury młodzieżowej książkę godną polecenia. Taką, która w pewnym stopniu zaskoczy potencjalnego czytelnika oraz wprowadzi go w swój świat w taki sposób, że z żalem będzie ją zamykał po przeczytaniu ostatniej strony. Przyznam szczerze, iż „Przędza” została kolejną dla mnie nowością wydawniczą, która spełniła te wymagania pod tym względem! Gennifer Albin zadebiutowała „Przedzą” – jej powieść jest porównywalna do bestsellerów Suzanne Collins. To mnie jednak nie zachęciło do lektury – przeczytałam słynną trylogię, jednak nie oczarowała mnie ta seria. Byłam jednak dobrej myśli, wiedząc, że często opisy książek nie zgadzają się z rzeczywistością. Decydując się na zakup w myślach miałam tylko – „Jest Dzień Książki, uczcij to!” oraz magiczny opis „Przędzy”. Szykowałam się na dobrą lekturę, jednocześnie nie czytając wcześniej żadnych recenzji – okazało się, iż mój wydatek był wart swoich pieniędzy. Poznajemy Adelice – żyje ona w społeczeństwie kontrolowanym. Być może jest to znany motyw, jednak tym razem jest to zorganizowana grupa ludzi. Wszystkim rządzą nie komputery, nie jakaś złowroga maszyna, a piękne, bezlitosne – Kądzielniczki. Szesnastoletnia Adelice ma wielkie predyspozycje – również, podobnie jak one, potrafi tkać rzeczywistość. Kiedy jej rodzice odkrywają, jaki dar ma ich córka, uznają to za przekleństwo i starają się chronić ze wszystkich sił. Jestem wielką fanką mitologii, zawsze mnie fascynowała. Myślę, iż to motyw tkania rzeczywistości najbardziej przyciągnął mnie do „Przędzy”. Skojarzył mi się on z mitologicznymi Parkami, tak znanymi już w literaturze. Albin bardzo rozwinęła ten wątek i widać, że świetnie się wczuła w sytuację. Świadczą o tym naprawdę misternie zdobione, niczym perski dywan, opisy. Naprawdę – niekiedy ciężko było mi sobie wyobrazić tak splecioną rzeczywistość! I nie, to nie była wina braku realizmu; to przerastało moją wyobraźnię! Z początku ciężko było mi czytać „Przędzę”. Był to prawdopodobnie efekt natłoku informacji, który po prostu mnie przytłoczył. Z każdym następnym rozdziałem było coraz lepiej i… nie ukrywajmy, ciekawiej! Autorka bardzo szybko rozpędzała akcję, wyciszała ją, a potem znów wzrastało tempo. Podczas lektury czułam się niekiedy jak na rollercosterze. Bohaterowie w powieści Albin nie są wyjątkowi. Wydaje mi się, iż tylko nad Adelice autorka skupiła się wystarczająco długo. Powstała dzięki temu uparta, nie trzymająca buzi na kłódkę postać, który mimo wszystko czuje się zagubiona w tym świecie. Boi się. Bił od niej pewnego rodzaju realizm, od razu ją polubiłam. Niestety, autorka nie odeszła od strasznie znanego motywu trójkąta miłosnego – Eric i Jost. Mężczyźni różni jak ogień i woda, a jednak oboje przyciągają do siebie młodą, niedoświadczoną Adelice. Trochę zraził mnie ten motyw, gdyż Pani Gennifer naprawdę była bardzo oryginalna w swoim pomyśle i tym trochę podkopała to wrażenie. Inni bohaterowie byli z kolei sztampowi. Użyła znanych szablonów postaci, skupiając się tylko nad główną – Adelice. To rozczarowujące. Zalążki złożonej postaci miała jedynie jeszcze mentorka dziewczyny, Enora. Rehabilitowała się jednak zaciekle. Gdy czytałam o sieci tajemnic nie spodziewałam się, aż takiej jej dawki. Przebrnęłam przez tę lekturę naprawdę szybko, lecz nic dziwnego – ciężko było zamknąć książkę po rozdziale i nie myśleć dalej o czytaniu. Autorka naprawdę mnie zauroczyła. Przyczyniły się do tego – te już wspomniane – opisy. Uważam, że były bardzo szczegółowe, chyba aż z takim nagromadzeniem się detali, nigdy się nie spotkałam. Przeżywałam tę historię i widziałam ją przed oczyma. Tylko momenty odnośnie tkaniny, czy też samego splatania były dla mnie rozmyte – nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Opisy były tak dokładne, że przerastało mnie to. I nie, nie zaliczam tego na minus. Jestem po prostu pod wrażeniem. Albin wprowadziła też kilka ciekawych wątków – zachowanie czystości, by nie tracić mocy, czy też homoseksualizm, to tylko niektóre z nich. Nie chcę rozwidlać się w tym temacie, bojąc się, iż mogę zepsuć Wam lekturę. Wiedzcie jednak, iż naprawdę zaskakuje swoją literacką odwagą. „Przędza” naprawdę porwała mnie w swój świat na te kilka dni i wciąż miło wspominam tę podróż. Z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne tomy, zwłaszcza po zakończeniu, które było – krótko mówiąc – mistrzowskie, aczkolwiek urwane. Muszę też dodać, chociaż bardzo rzadko to robię, iż okładka jest… przepiękna. Na samym obrazku nie prezentuje się tak dobrze, jak w rzeczywistości. W zależności od światła mieni się pięknymi kolorami. Zdecydowanie oddaje ów klimat utkanego świata. Być może nie jestem znawczynią gatunku, jednak wydaje mi się, iż jest to jedna z lepszych, wydanych w ostatnim czasie, powieści. Polecam ją naprawdę każdemu, komu spodoba się nawet sam opis. Jak się okazuje on sam już mnie zachęcił i bawiłam się cudownie podczas lektury! Choć książka posiada te szablonowe minusy, myślę, że autorka może nas zaskoczyć nawet w nich. Już w tym tomie to robiła. Ja z pewnością sięgnę po kolejny, by sprawdzić moje przypuszczenia. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/