3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

W kajdankach namiętności

W kajdankach namiętności - Piotr Kołodziejczak Piotr Kołodziejczak przenosi się nas, czytelników, do jedynie pozornie spokojnej okolicy. Być może mogłaby być ona moim osiedlem lub Twoim. Jednak nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. W okolicy szaleje morderca – najwyraźniej amator. Jednak jakże skuteczny amator. To było moje pierwsze spotkanie z Piotrem Kołodziejczakiem. Nie ukrywam, że chętnie sięgam po polskich autorów, gdyż często okazuje się, że naprawdę „cudze chwalimy, swego nie znamy”. Spotkanie z tym pisarzem zaliczam właściwie do tych udanych, chociaż „W kajdankach namiętności” zawiodło mnie pod kilkoma względami. Poznajemy Justynę wokół której toczy się cała historia. Jest ona młodą kobietą, dla mnie trochę bez uczuć. Często nie rozumiałam jej pobudek, czy też gniewu na otaczające ją osoby. Myślę, iż autor nie dał nam pełnej możliwości poznania jej, dlatego wydaje się tak skomplikowaną postacią. Być może jednak faktycznie taka jest. Justyna zdradza swojego męża – to pierwsza rzecz, której się o niej dowiadujemy. Okazuje się, iż ten wątek, początkowo przeze mnie traktowany tak „z przymrużeniem oka” i brakiem zainteresowania w całej historii jest kluczowy. Autor stworzył historię, która wbrew moim oczekiwaniom naprawdę mnie zaciekawiła. Tym bardziej, iż zaskoczeniem było zakończenie. Przyznam szczerze, że nigdy nie czytałam kryminałów, nie jest to mój gatunek, jednak chciałam spróbować. Możliwe, iż to moje małe doświadczenie w tej kwestii sprawiło, iż sprawy morderstw nie umiałam odgadnąć. Ostatecznie jednak doszłam do wniosku, że tego się nie dało przewidzieć – autor idealnie ominął ten wątek, uogólnił go i sprawił, że otworzyłam usta ze zdziwienia, orientując się w całej sytuacji. Warto wspomnieć o ciekawej narracji Piotra Kołodziejczaka. Jest ona… pewna i szybka – myślę, iż te dwa przymiotniki najlepiej ją określają. Dzięki temu czyta się powieść naprawdę zaskakująco szybko. Ponadto opisy autora są proste, nie przesadzone – wyczuwałam w tej książce niezwykły realizm wydarzeń. Wadą na pewno może być – tutaj się zdziwić można! – pewnego rodzaju reklama. Otóż Pan Kołodziejczak bardzo często wspominał o swoich innych książkach. Mało tego! Dokładnie je cytował, Justyna często miała przy sobie jego książki lub pamiętała siedmiozdaniowy fragment! Bardzo psuło to ogólne wrażenie – oczywiście przy którejś takiej wzmiance, nieważne nawet jak trafnej. Wywołało to odwrotny efekt – zamiast zachęcić, zniechęciło. Również wydaje mi się, iż sam kryminał powinien mieć w sobie więcej… kryminału. Czułam niedosyt po przeczytaniu i nadal nie mogę się go pozbyć. Nie ukrywam, że oczekiwałam czegoś innego i niezależnie od wszystkiego pod tym względem się zawiodłam. Ten wątek wcale nie był tak rozbudowany. Owszem, niesamowicie zaskakujący przy rozwiązaniu akcji, ale miałam przez chwilę wrażenie, że autor nie dał mi możliwości namyślenia się nad tymi tajemniczymi zbrodniami. Z drugiej strony muszę zgodzić się ze słowami, iż jest to powieść ukazująca złożoność relacji damsko-męskich. Zdecydowanie autor poczynił pewne wnikliwe obserwacje i idealnie oddał to w historii. Co ważne – nie zrobił z tego filozoficznych dywagacji, a jedynie przedstawił prawdę, jaką on widzi. To, czy się zgodzimy z nią jest inną sprawą. Lektura „W kajdankach namiętności” była naprawdę przyjemna. Wielokrotnie śmiałam się z niej i błyskawicznie ją przeczytałam. Idealnie wpasowała się w mój majówkowy nastrój, podczas którego ją czytałam. Na jej niekorzyść wpadają te dwa wielkie w moich oczach minusy. Ostatecznie jednak wcale nie żałuję, że ją przeczytałam. Ot, plusy i minusy się zrównoważyły, a uśmiałam się przy niej, odprężyłam, więc uznaję za lekturę, która nadaje się właśnie do czegoś takiego. Polecam ją każdemu, kto chce się zrelaksować, bo choć nie jest to kryminał z wyższej półki, to zaskakuje, a i udowadnia, że polskich autorów warto czytać. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/