3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Szamanka od umarlaków

Szamanka od umarlaków - Martyna Raduchowska To, że Ida ma Pecha nie ulega wątpliwości. Urodziła się w rodzinie, w której dwadzieścia pokoleń odmieńców i innych świrów, skutecznie zniszczyły normalność, której dziewczyna tak bardzo pragnie. Bycie medium to dla Idy nie lada gratka – zwłaszcza, że nie chce nim być. Sytuacja komplikuje się, gdy dziewczyna zaczyna rozumieć, iż chcąc, nie chcąc, jest nawet czymś więcej. Martyna Raduchowska nie jest znaną w Polsce autorką. Wydała zaledwie kilka opowiadań w Fabryce Słów, a także tę jedną książkę – „Szamankę od umarlaków”. Mimo tego, po tej jednej powieści mogę stwierdzić, iż czyta się ją ciekawie i jeśli zdecyduje się na dalsze pisanie, to osobiście po nią sięgnę. Zwłaszcza, jeżeli zostaną wydane kolejne losy Idy. Ida Brzezińska rozpoczyna w tym roku studia we Wrocławiu. Jedyne, czego pragnie tak bardzo, to jak najszybciej odciąć się od rodziny, by stać się samodzielną młodą kobietą. A zwłaszcza normalną kobietą. Gdy dociera do akademiku, zaczyna rozumieć, iż dorosłość to nie taka prosta sprawa. Natomiast jej skrzętnie skrywany przed rodziną „dar” (czy też „przekleństwo” według idowego słownika) wymyka się spod kontroli. To, co lubię w polskiej fantastyce, to częste umieszczanie wydarzeń w naszym rodzimym kraju. Nadaje to pewnego rodzaju prawdziwości takiej historii. Ida jest bardzo realistyczną postacią – mamy wrażenie, iż to prawdziwa osoba, z krwi i kości. Tworzy to opowieść, która wciąga i gdzieś w podświadomości wiemy, że i my – zwykli ludzie – moglibyśmy mieć takie sytuacje. To dodaje realizmu historii, którą stworzyła Raduchowska. Jeśli chodzi o opisy Pani Martyny to właściwie nie mam do nich zastrzeżeń, a także nie mam z czym porównać. Czytało się ją lekko i naprawdę bardzo szybko – często byłam zdziwiona, gdy po krótkiej lekturze, nagle byłam pięćdziesiąt stron dalej. Zdecydowanie jest to wielki plus tej powieści. Już po opisie z tyłu książki można było spodziewać się dużej ilości humoru. Nastawiona i zachęcona tym, miałam nadzieję na naprawdę śmieszne i błyskotliwe docinki głównej bohaterki. Niestety, większość żarcików, „ciętych” (dla mnie raczej tępych) ripost nie przypadało mi do gustu. Niekiedy autorka doznawała objawienia, aczkolwiek zazwyczaj ze strony na stronę wydawało mi się, iż jest coraz gorzej. Ciekawym zabiegiem była personalizacja Pecha. Żałuję jedynie, iż nie zostało to jakoś rozwinięte. Mimo tego ten pomysł był naprawdę nowy, nigdzie o nim nie czytałam i ubawiło mnie to trochę. Od bohaterów bije realizm – zwłaszcza od Idy. Została jedną z nielicznych głównych bohaterek, która mi nie przeszkadzała i nawet lubiłam o niej czytać. Największym mankamentem książki jest niestety brak rozbudowanych drugoplanowych postaci. Autorka niejednokrotnie odkryła tylko trochę inne postacie, ale w ostatecznym rozrachunku skupiła się jedynie na Idzie. Może był to zabieg celowy, może taki był zamysł… Nie zmienia to faktu, iż osobiście lubię rozbudowane tło – w tym również postacie, które niekoniecznie są głównymi bohaterami. Jeśli chodzi o akcję „Szamanki od umarlaków” – nie powiedziałabym, że była prężna… Raczej wyważona i może to lepiej. Niekiedy autorka stosowała proste rozwiązania, których łatwo było się domyśleć. Zaskoczyła mnie jedynie kilka razy, a resztę potrafiłam odgadnąć sama. Zakończenie historii jednoznacznie wskazuje na to, iż ma pojawić się kolejna część przygód Idy. Powieść została natomiast wydana w 2011 roku i bardzo ciekawi mnie, kiedy pojawi się ów kontynuacja. Czy po nią sięgnę, to zupełnie inna sprawa… Raduchowska zainteresowała mnie, pokazała nowy temat – medium, banshee. To coś, o czym nie mamy okazji czytać często. Ogółem historia Idy była bardzo przyjemna do czytania, ale lepiej nie stawiać jej wysokich wymagań. Mnie umiliła czas i idealnie nadała się na początek świąt, by odpocząć. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/