3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Delirium

Delirium - Lauren Oliver Jeżeli kiedykolwiek kochałeś, poczułeś prawdziwą miłość, to czy zdecydowałbyś się na odrzucenie tego uczucia? W świecie Lauren Oliver ludzie nie mają takiego wyboru. Występuje jasne z góry założenie – miłość jest złem, chorobą, którą trzeba leczyć. Remedium jest wybawieniem, wolnością, lekiem. Po nim ludzie są szczęśliwsi. Poznajemy Lenę, która tak jak inni obywatele, święcie wierzy we wszystkie te słowa wpajane jej od dziecka. Doświadczona okrutnie przez los, po śmierci matki na delirię, odlicza dni do swojego „wyzwolenia”. Poznajemy ją na kilkadziesiąt dni przed nim, przed jej osiemnastymi urodzinami, w czasie, w którym wszystko ma się zmieniać. Lauren Oliver poznałam podczas przygody z jej pierwszą książką – „7 razy dziś”. Cieszę się, iż całkowitym przypadkiem trafiłam na jej literaturę w takiej czasowo odpowiedniej kolejności. „Delirium” jest książką na zdecydowanie lepszym poziomie i autorka wyrobiła w sobie naprawdę piękne pióro, które czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Z początku w jej opisach nieco irytowała mnie przesadna plastyczność, która potem stała się wizytówką autorki. Z łatwością dzięki temu dało się wyobrazić poszczególne sytuacje, które Oliver nam przedstawia, a dzięki idealnemu wyważeniu opisów krajobrazu i akcji nie zauważyłam męczących dysproporcji. Historia, którą wykreowała Lauren Oliver, podbiła moje serce. Przyznam również, iż wyszła poza znany mi już szablon – a wydawało mi się niekiedy, że to będzie przewidywalna opowieść. Wielokrotnie w ciągu czytania rzucałam, iż prawdopodobnie stanie się „to”, a jednak autorka za każdym razem robiła odwrotnie (poza małymi wyjątkami). Miałam natomiast zastrzeżenia do samych bohaterów. Byli schematyczni – nieśmiała myszka, Lena, piękna i zabawowa przyjaciółka, Hana, oraz zwieńczenie – Alex, przystojny ideał. Ten obraz utrzymywał się dla mnie tak do połowy powieści, dalej natomiast Oliver rozwinęła je. Pokazała przemianę Leny, która powoli zdaje sobie sprawę w tego w jakim świecie żyje. Jednocześnie można było wtedy zrozumieć, jak ciekawie ukazała ona osobowość stłamszoną przez system, co było interesującym zabiegiem. Ukazuje też Hanę w innym świetle, a muszę przyznać, iż ciekawiła mnie ta postać. Czuję, iż coś skrywa i nadal chcę dowiedzieć się prawdy, którą mam nadzieję odnajdę w short story, o których jakiś czas temu słyszałam. Autorka miała też cudowne wyczucie jeśli chodzi o zakończenie książki, które jasno każe sięgnąć nam po kolejny tom. Nieco ubolewam nad tym, iż akcja zaczęła się bardzo rozkręcać dopiero w takim momencie, aczkolwiek rozumiem ten motyw. Liczę na to, iż „Pandemonium” będzie jeszcze lepsze od tej części. Lauren Oliver zrobiła niesamowity w moich oczach postęp pisarski. Już w pierwszej jej książce czytało się ją przyjemnie i było widać, że ma talent. Tym razem jednak pokazała, że wie, do czego dąży jej historia, że sama obrała tę ścieżkę i nas zaskoczy. Widać pewnego rodzaju zdecydowanie w jej tekście, które bardzo mi się spodobało. Warto zwrócić również uwagę na cytaty na początku każdego rozdziału, które niejako pomagają w zrozumieniu tego świata, wczucia się w historię. Nie wiem jak Wy, ale ja po lekturze tej powieści zadałam sobie pytanie – czy chciałabym usunąć ból, który kiedykolwiek doświadczyłam przez miłość w jakiejkolwiek postaci? Odpowiem również słowami z książki – „Nie możesz być naprawdę szczęśliwa, jeśli czasem nie bywasz nieszczęśliwa”. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/