3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Misja Ambasadora

Misja Ambasadora - Trudi Canavan Twórczość Canavan znam od początków gimnazjum, odkąd tylko wyszła jej „Gildia magów”, a ona pokazała mi, iż historie o magach potrafią być przejmujące i porywające. Już wtedy zakochałam się w jej twórczości do szaleństwa i nie wyobrażam sobie, że mogłabym przejść obok jakiejś jej książki obojętnie. Długo czekałam z rozpoczęciem lektury sequelowskiej trylogii, czekając, aż wyjdą wszystkie jej tomy, bo nigdy nie lubiłam czekać. Czy dobrze postąpiłam? Z początku książka nie porywała mnie. Zadawałam sobie pytanie – „Trudi, co się stało?”. Nie wiedziałam jak odnieść się do sytuacji, w której nie ma Akkarina, w której Sonea jest przewrażliwioną, troskliwą matką… Minęło zbyt dużo czasu pomiędzy wydarzeniami z „Wielkiego mistrza”, a „Misją ambasadora”. Myślałam, iż syn takiej legendarnej pary będzie wyróżniał się czymś niezwykłym, ale… był niepokojąco zwyczajny. Młodzieniec, przytłoczony niejako chwałą rodziców. Nie wiedziałam na początku jakiegoś wyraźnego zarysu tej postaci, co zmieniło się jednak z czasem, gdy Lorkin zaczął odgrywać coraz poważniejszą rolę. Akcja historii toczy się dwadzieścia lat po ataku ichnich na Kyralię. Gildia podnosi się z upadku, wprowadza nowe prawa oraz rozwija się. Jak w poprzednich książkach Canavan, które miałam przyjemność czytać, tak i w tej rzuca się w oczy mnogość wątków. Osobiście, podobnie jak ostatnio, najbardziej irytowały mnie historie z perspektywy Cery’ego, do którego chyba nigdy się nie przekonam. Niestety, świat Złodziei nadal do mnie nie przemawia, chociaż w tym tomie Canavan już lepiej go rozwinęła i liczę, że pójdzie w dobrym kierunku. Najbardziej ciekawi mnie oczywiście postać Lorkina i to na nim się skupię. Przez całe życie szukał on swojego powołania. Nie miał wyjątkowych zdolności, niczym konkretnym się nie pasjonował, nie odnalazł swojej miłości… Właśnie ten marazm sprawił, iż porwał się na iście szaleńczą wyprawę z Mistrzem Dannylem do Sachaki. Pomysł jak dla mnie? Genialny! Od początku historii o Gildii Magów ciekawił mnie ten egzotyczny świat, tak odległy i tajemniczy. Nie zagłębiając się za bardzo w fabułę, by nie zdradzać potencjalnemu czytelnikowi zawartości, powiem jedynie tyle, iż Lorkin ostatecznie dowiaduje się o istnieniu Zdrajców wśród Sachakan. Ten odłam społeczności składa się głównie z kobiet, które rządzą małym Azylem, a idzie im to naprawdę imponująco. Najbardziej smuci mnie fakt, iż syn Sonei trafia do tego miejsca pod sam koniec książki, kiedy akcja tak naprawdę nabiera tempa. Jednocześnie w Imardinie szaleje dziki mag, który skutecznie odciąga myśli naszej Sonei od syna. Cery, ona – i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu – Regin polują na nią z podejrzeniem, iż zabija Złodziei w mieście. Sprawa komplikuje się, kiedy wychodzi na jaw, kto tak naprawdę stoi za tym wszystkim, aczkolwiek ja od początku czułam, iż ten człowiek jest… nieco podejrzany i niezbyt go polubiłam. Muszę jednak przyznać, iż Canavan w tym tomie zdecydowanie lepiej przedstawiła ten nielegalny świat i jestem ciekawa, co uczyni z nim dalej. Jej opisy, jak zwykle, lekkie i wciągające. Zawsze uważałam ją za dobrą autorkę i ta pozycja nie zmieniła mojego zdania. Ładnie rozwinęła ona postać Lorkina, z początku tak bezosobowej postaci i myślę, że pogłębi jego portret psychologiczny w kolejnych częściach. Zdecydowanie dobrze postąpiłam, czekając na wydanie wszystkich tomów, ponieważ teraz świeży prezent urodzinowy czeka obok mnie – „Łotr”. Polecam wszystkim, którzy polubili magię, Gildię, a także tym, którym mało było Sachaki przez ostatnie tomy poprzedniej Trylogii Czarnego Maga. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/