3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Pięćdziesiąt twarzy Greya - E.L. James O tej książce było już naprawdę głośno, gdy po nią sięgnęłam. Widziałam ją niemal codziennie w metrze, gdy jechałam do szkoły. Jednak dopiero widok sześćdziesięcioletniej babuleńki – przysięgam z ręką na sercu, mogła mieć nawet więcej! – czytającej Greya, skłonił mnie do sięgnięcia po tę pozycję. I naprawdę, gorzko tego żałuję. Co nieco o fabule – poznajemy Anastasię Steele, niesamowitą niezdarę, kończącą właśnie studia, zakochaną w klasycznych brytyjskich powieściach, młodą kobietę. Pech chciał, iż poznała Christiana Greya – tajemniczego bogacza, niezwykle przystojnego, jak sama mówi – Adonisa (tak, już chyba wiecie do czego zmierzam). Ana przeprowadza z tym pewnym siebie człowiekiem wywiad do szkolnej gazety, w zastępstwie za swoją schorowaną przyjaciółkę i współlokatorkę, Kate. Nie zdaje sobie sprawy, iż ten dzień tak bardzo zmieni jej życie. Jak łatwo można się domyśleć zaczyna coś między nimi iskrzyć i historia nabiera tempa. To jednak jedynie początek. Niedoświadczona dziewczyna zostaje wciągnięta przez Christiana w tajemniczy i niebezpieczny świat BDSM, a gdy to się staje… książka staje się coraz gorsza. Jeśli początkowo miałam nadzieję na jakąkolwiek fabułę, to w tym momencie wszystkie moje oczekiwania wyparowały. Dalej powtarzał się już schemat – seks, seks i jeszcze więcej seksu. Nigdy ten motyw nie przeszkadzał mi w powieściach, nawet uważałam go za interesujące dopełnienie historii, ale muszę podkreślić – dopełnienie, nie fabułę. W samym języku autorki irytowały mnie powtórzenia i pewne powielające się słowa, typu zwrot „O, święty Barnabo”, który kompletnie nie dodawał wiarygodności historii. Opisy były płaskie, a Leonard, jakby nie mogąc znaleźć innych pomysłów, co pięć stron potrafiła wspominać o zagryzaniu warg przez Anę (po czym zaraz występował namiętny seks z Christianem). Po dłuższym czytaniu na każde z wyżej wymienionych z pełną premedytacją reagowałam wywróceniem oczu (a i na to Grey zareagowałby odpowiednio). Słyszałam równocześnie, iż książka powstała jako fanfic „Zmierzchu” i faktycznie – podczas czytania łatwo można wychwycić podobieństwa. Niezdarna Ana-bella(?), zakochana do nieprzytomności w niezwykle przystojnym, tajemniczym mężczyźnie. Porównania Christiana do Adonisa były z kolei przesadzeniem autorki, po jednym z tego typu tekstów wiedziałam, że ta książka nie będzie dobra. Irytowała mnie na domiar złego naiwność bohaterki, która w tym wypadku była aż chorobliwa. Byłam ciekawa, kiedy przejrzy na oczy i postanowi powiedzieć „nie”, ale urok, jaki rzucił na nią pan Grey, nie mijał. Anastasia nie słuchała moich mentalnych próśb i nawet podpisała z tym osobnikiem bardzo ciekawą umowę, którą powinna natychmiast wyrzucić do śmietnika. Ta historia w jakiś sposób mogła mieć potencjał, stać się nieco lepszym czytadłem, gdyby autorka zmieniła nieco schematy i spróbowała zaskoczyć czytelnika. Niestety, nie dokonała tego. Z drugiej zaś strony cieszę się, iż zakończenie pierwszego tomu nie było słodkie, a czy sięgnę po następne? Jeśli złapię e-book’a tej historii, to zapewne tak, ponieważ książka w jakimś małym stopniu zachęca do poznania wszystkich „twarzy Greya”. Na razie jednak po tej dawce muszę odpocząć i zająć się czymś poważniejszym. Jeśli ktoś lubi niezobowiązujące lektury, które szybko i lekko się czyta, to czemu nie? Z kolei po przeczytaniu naszła mnie taka refleksja… Że też ludziom w metrze nie jest wstyd czytać takie świństwa na widoku?! Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/