3 Obserwatorzy
4 Obserwuję
ludzkasokowirowka

Ludzka sokowirówka

Szczere recenzje na temat tego, co jest na mojej półce i nie tylko.

Teraz czytam

Zombies vs. Unicorns
Garth Nix, Libba Bray, Maureen Johnson, Naomi Novik, Kathleen Duey, Meg Cabot, Carrie Ryan, Diana Peterfreund, Justine Larbalestier, Margo Lanagan, Cassandra Clare, Holly Black, Scott Westerfeld

7 razy dziś

7 razy dziś - Lauren Oliver Książka Oliver wpadła mi w ręce zupełnie przypadkowo. Znalazłam ją na wysypisku książek, w świetnym stanie, a że sprzedawca chciał za nią tylko piętnaście złotych, wróciła ze mną do domu. Jakiś czas później rozpoczęłam czytanie jej, nie spodziewając się niczego nadzwyczajnego. Poznajemy główną bohaterkę, Sam – ładna, popularna, z trzema zwariowanymi przyjaciółkami i przystojnym chłopakiem, do którego ślinią się wszystkie laski. Brzmi dość schematycznie, ale łatwo się było domyśleć, iż to był celowy zabieg autorki. Autorka prezentuje nam siedem rozdziałów, w których to Sam musi zrozumieć, iż jej życie nie wygląda tak, jak powinno. Wbrew pozorom jest nieco „bardziej myśląca” od swoich koleżanek, co ukazane jest nam w kolejnych rozdziałach. Jej życie przypomina ciągłą imprezę - nieustannie wygłupia się z przyjaciółkami, podle odnosi się do innych, mniej popularnych i ładnych, dziewcząt, a jej życie rodzinne, cóż... Nie ma go - swojej matce nawet zakazała wchodzenia do swego pokoju. W takiej oto atmosferze żyje Sam Kingston. Akcja rozgrywa się w ciągu jednego, powtarzającego się dnia, który dla każdej dziewczyny w szkole Samanthy jest niezwykle ważny i świadczy o popularności - Dniu Kupidyna. Tego dnia ilość zdobytych róż klasyfikuje Cię do określonej grupy w społeczności szkolnej, co znacząco może wpłynąć na Twoje dalsze losy w tym liceum. Właśnie z tej okazji dziewczęta robią, ponownie, „małego” psikusa Juliet, zwanej „Psycholem” (już po tym możemy stwierdzić, jak mało sympatyczne były dziewczyny). Możliwe, iż to przelewa czarę dotychczasowej tolerancji świata na ich wybryki, ponieważ Los im nie sprzyja, zdecydowanie. Początkowo podeszłam do tej książki, jako do typowego czytadła, które ma jedynie umilić mój czas. Moja opinia diametralnie zmieniła się po przeczytaniu. Oliver sprawiła, że inaczej teraz patrzę na swój dzień, który, nie ukrywajmy, zawsze może być tym ostatnim. Jakoś po trzecim rozdziale martwiłam się, że może przeceniłam zdolności Sam i ona nie zrozumie, nie zmieni siebie i swojego postępowania. Dokonała tego, wiedząc co chce zrobić i poprawiając równocześnie swoje relacje z rodziną, co bardzo mnie ucieszyło. W jakimś stopniu przez to, iż dano jej możliwość zmiany tego dnia, naprawiła każdy błąd. Autorka prowadziła niesamowicie lekką i luźną narrację, przez co książkę czytało się szybko i sprawnie. Już po dwóch dniach ją skończyłam i cieszyłam się, że trafiłam przypadkiem na tę pozycję. Czuję jedynie niedosyt, zadając sobie pytania – dlaczego bohaterka przeżywała akurat ten dzień i czemu siedem razy? Lauren Oliver to stosunkowo świeża pisarka, a sympatia jaką do niej zapałałam skutkuje tym, iż chyba zastanowię się nad przeczytaniem jej kolejnej serii, którą rozpoczyna „Delirium”, ponieważ pomysł wydaje się - znowu - oryginalny. Pozdrawiam /ludzka-sokowirowka.blogspot.com/